Plan zawierał w sobie bieganie, lecz zanim dostałem się na drogę po której dało się biegać, to zaliczyłem 40 minut solidnej wspinaczki po stromym lesie.
Pierwotny plan zakładał wspinaczkę "prostą linią" na Magurę, a później bieg na dół, ale po dotarciu na drogę (którą miałem zamiar wracać), postanowiłem, że zrobię pętlę w przeciwnym kierunku - najpierw podbieg pod schronisko, później Magura, i zbieg na dół, częściowo szlakiem.
Pogoda petarda, a w okolicach schroniska pod Klimczokiem leży już ładna pokrywa śnieżna.
Na Magurę dotarłem po godzinie i 15tu minutach, z czego wspinaczkę i bieg mogę podzielić mniej więcej po połowie.
Po dotarciu na szczyt pozostał mi jedynie obowiązek bezpiecznego zejścia na dół.
Gdzie się dało, tam biegłem, jednak strome, śliskie partie szlaku na zejściu, wolałem przejść ostrożnie.
Szkoda byłoby złapać kontuzję na początku zapowiadającej się pięknie zimowej przygody z bieganiem 😁
Na koniec wrzucam kilka wykresów i statystyk.
Przed zimą chcę jeszcze raz zaliczyć trasę na Magurę, lecz tym razem "pod prąd" w stosunku do poniższej trasy.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io