To był totalnie szalony dzień.
Na pierwsze wyjście (i jedyne zaplanowane) wyruszyliśmy o 6tej rano.
Każdy z ekipy miał jakieś swoje plany na sobotę, więc wszystkim zależało, by ogarnąć temat Klimczoka jak najszybciej, i udać się do swoich zajęć.
W nocy nasypało trochę świeżego śniegu, więc przyczepność była dobra. Co prawda szło się nieco ciężko, gdyż musieliśmy przecierać szlak, ale ogólnie była to dla nas jakaś nowość, i odskocznia od standardowego wychodzenia po wydeptanych już śladach.
Po zaliczeniu Klimczoka reszta soboty wydawała się być standardowa - odśnieżanie, ogarnianie różnych tematów w domu, i wokoło domu. Jakieś prace ślusarskie, i różne tego typu zabawy.
Po południu, około 16tej odezwał się Tomek z pytaniem, czy nie chcemy się wyskoczyć na Klimczok?
Tym razem spacerowo.
Po chwili namysłu byliśmy na szlaku. Drugi, nieplanowany raz 😃
Tym razem szlak był już dobrze udeptany, a pod samym szczytem śnieg na stoku Klimczoka był ubity przez ratrak, więc szło się bardzo dobrze.
Dwie godziny spokojnego spaceru spędziliśmy na (jak zwykle) ciekawych rozmowach, oraz na planowaniu kolejnych wycieczek.
Debila, który zostawia taki plastik w lesie należałoby przykładowo powiesić za jaja 🤬
I to niby tyle, jeśli chodzi o sobotnie wycieczki na Klimczok....
Chociaż....
.... Reszty dowiecie się jutro 😎
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io