Historia tej wycieczki jest krótka.
W sobotę wieczorem wpadł mi do głowy genialny pomysł.
Ostatnio w Szczyrku odbyły się zawody biegowe na Skrzyczne. Pętla miała około 13 km długości, i prowadziła nieznaną mi do tej pory ścieżką, którą zapragnąłem poznać 😎.
Wymyśliłem sobie, że wyruszę przed świtem, by wschód oglądać już na podejściu pod szczyt.
Z tym planem zadzwoniłem do Tomka, który często towarzyszy w moich wycieczkach.
Niestety Tomek chciał zdążyć wrócić do domu przed południem, by kibicować naszym skoczkom narciarskim, a w/g niego mogliśmy nie zdążyć wrócić do tej pory.
W związku w tym zaproponował krótszą, wcześniej przygotowaną przez siebie trasę na Gaiki.
Trasa na Skrzyczne mi nie ucieknie, więc bez wielkiego zastanawiania się, zgodziłem się na Gaiki.
Na szlak wyruszyliśmy akurat, gdy zaczynało się przejaśniać.
Początek trasy był mi dobrze znany, gdyż niedawno byłem tutaj pobiegać z Marcinem.
Oczywiście raportu z tamtego biegu nie ma do tej pory. Krótka wzmianka pojawiła się jedynie w raporcie z zeszłej niedzieli - > link
Wróćmy jednak do wczorajszej wycieczki.
Warunki były bardzo dobre. Temperatura lekko na minusie, dzięki czemu śnieg był zmrożony, co ułatwiało w znacznej mierze marsz pod górę.
W pewnej chwili mocno zaskoczyła mnie grupa rowerzystów.
Niedziela, godzina 7ma rano, a panowie dziarsko pedałują pod górkę.
Na widoki nie mieliśmy co liczyć, ale taka surowa pogoda też ma swój niepowtarzalny klimat.
Wspólnie z Tomkiem określamy ją mianem "norweskiej pogody", i - jeśli tylko nie leci nam na głowę mokry śnieg z deszczem - to mgliste, surowe warunki bardzo nam odpowiadają.
Najważniejsze punkt trasy, czyli "Gaiki" został "zdobyty" 😆😉
Od tego miejsca trasa zaczęła delikatnie opadać.
Totalnie się zdziwiłem, gdy dotarliśmy na Przegibek od strony Międzybrodzia.
Bar był jeszcze zamknięty, ale pod zadaszeniem zrobiliśmy sobie szybki piknik z kanapkami i kawą, poczym ruszyliśmy w dalszą część trasy - szlakiem w kierunku Magurki Wilkowickiej.
Od Przegibka na Magurkę prowadzi przyjemna szeroka leśną droga. Gdzieniegdzie podejście stawało się nieco strome, ale były to krótkie fragmenty na trasie.
Na skrzyżowaniu szlaków, zaledwie kilometr od schroniska na Magurce Tomek stwierdził niestety, że idziemy po szlaku, czyli w prawo, i odpuszczamy schronisko.
Cóż, widocznie "serce kibica" ciągnęło go do domu, by nie przegapić skoków.
To on wymyślił tę trasę, więc nie oponowałem zbytnio.
Co prawda wspomnialem o jajecznicy, piwie, i cieple w schronisku, ale nie więcej niż może z 10 razy 😉 Na nic jednak zdały się moje namowy 😭😆.
Na miłej rozmowie czas upłynął błyskawicznie, nie wiedzieć kiedy, znaleźliśmy się znów pod kościołem w Straconce.
Czas był w sam raz, by zdążyć wrócić do domu przed skokami, więc załadowaliśmy się do samochodu, i mega zadowoleni z trzygodzinnego spaceru, udaliśmy się w powrotną drogę.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io