Miał być dobry wynik, a wyszło jak wyszło.
Okazało się, że po dwóch tygodniach walki z przeziębieniem, mój organizm jest totalnie wyjałowiony z energii.
Na rywalizację w #poliac-cl nie mam szans.
Chciałbym choć trochę podciągnąć formę w czasie najbliższych dwóch tygodni, gdyż zapisałem się na bieg 24go.
Przejdźmy więc do pierwszego treningu po długim lenistwie.
Wystartowałem zadziwiająco energicznie.
Początkowo podbieg wyglądał bardzo dobrze. Niestety szybko zaczęło brakować mi energii.
Zobaczcie na wykres kadencji. Między 2gim a 3cim kilometrem coraz częściej mnie "odcinało". Później podjąłem jeszcze jedną krótką próbę biegu, i po 3,5 km odpuściłem już zupełnie.
Na trasie, którą wcześniej przebiegałem bez problemu, teraz ledwo byłem w stanie przebierać nogami.
Po pierwsze brakło mi tlenu, po drugie brakło mi energii w mięśniach.
Zrozumiałem, że dalsza walka nie ma sensu. Wyłączyłem zegarek i na Siodło doczłapałem wolnym krokiem.
Dalsza część trasy prowadziła w dół.
Zmieniłem ustawienia aktywności w zegarku z biegu na marsz, i ruszyłem w stronę domu.
Miejscami próbowałem podbiegać, ale tętno momentalnie rosło, mimo że zbiegałem w dół.
Wiedziałem, że to nie ma sensu.
Z jednej strony muszę odpocząć, a z drugiej strony powinienem powoli wracać do biegania.
Na pewno jednak poniedziałek przeznaczę na odpoczynek, a ewentualny wtorkowy trening będzie po płaskim.
Fajnie, że chociaż mogłem sobie pochodzić po lesie.
Tej jesieni była to moja pierwsza wycieczka w góry.
Teraz, z każdym dniem las będzie piękniejszy, przez jesienne kolory.
Mam nadzieję, że wkrótce wrócę do formy, i pobiegam znów po okolicznych górkach.
Teraz jednak, jedyne na co mogę sobie pozwolić, to powolne truchtanie po płaskim.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io