Dziennik #135/2026 - emocjonalne wyczerpanie

Words
193
Reading
1 min
Listen
Play
3d

tskirde-time-1594638_1920.jpg

Źródło: Pixabay


Dobry wieczór.

Bardzo mało spałam. Bardzo. Wstałam już przed 6, bo tylko się walałam w łóżku bez sensu. Na 14 pojechałam do pracy i mam trochę zapaść jak ci ludzie pracują, ale to nic. Będziemy robić porządek. Nie przeraża mnie ilość pracy, która przede mną. Jutro mój awans zostanie ogłoszony oficjalnie, więc podejrzewam, że i u siebie usłyszycie trzask pękającej dupy jednej z osób, ale to już jest jej problem.

Jestem emocjonalnie wyczerpana. Mam potrzeby, które nie są zaspokajane, a ja widocznie nie umiem ich odpowiednio wyartykułować. Nie wiem, może jestem mało precyzyjna, może za mało otwarta, nie wiem. Więc zamykam się w sobie, milczę, izoluję się i chowam się przed każdą próbą kontaktu, bo nie mam w sobie wiary, że cokolwiek może się poprawić. Po prostu. Ale też wiem, że to może być efekt po prostu słabszego dnia. Jestem dość poważnie chora plus jak wiemy moje zdrowie psychiczne nie jest w najlepszym miejscu, więc nie nakręcam się na rzeczy, które odczuwam. Po prostu chcę przetrwać. Nic więcej.

Dopiję herbatę i idę do łóżka, bo padam już na twarz. Wierzę, że uda się dzisiaj wyspać. Bardzo tego potrzebuję.

Do jutra.