Dzień zaczął się od wizyty Kamila, z którym zakładaliśmy KBK w Rzeszowie. I jakoś tak wyszło, że dopiero teraz pokazałem mu kronikę harcerską z 2. połowy lat 30-tych, którą mamy na stanie. Aż oczy mu się zaświeciły. To z kolei uświadomiło mi, że można byłoby wejść w kooperację ze studentami historii w zakresie zbadania tego co mamy.
Oprócz odwiedzin dawnego Namiestnika było też sporo przypadkowych wizyt. Jeden gość przyszedł bo słyszał o KBK na Slocie, ale zamiast użyć terminala chciał płacić kryształami mocy. Inni goście z kolei wchodzili bo zaglądali przez okno a ja do nich zagadywałem. Nie zostawali jednak.
Bardziej zachęcająco by pozostać zrobiło się dopiero wieczorem. Spontaniczna Pracownia Otwarta przyciągnęła całkiem sporo osób. Był to całkiem udany test nowego formatu, bo po raz pierwszy robiliśmy coś bez wcześniejszego planu. Niektórzy lepili z gliny, inni rysowali. Równolegle w Szafie było spotkanie o Broniewskim po rosyjsku.
Zagospodarowana była też pracownia, w której dwie dziewczyny grały ludowe kawałki. Wstępnie ustaliliśmy, że zagrają koncert w KBK na Andrzejki.
No i tak minął wtorek 27 października. Do KBK przyszło 49 osób. Ruch był więc - jak na wtorek - bardzo duży. Oznacza to, że na ten moment mamy 992 odwiedziny, czyli do pobicia majowego poziomu 1092 wizyt brakuje jeszcze 101. Wychodzi średnio 25 dziennie. Nie wiem co musiałoby się zdarzyć, żeby tego nie osiągnąć.