Kto czytał mój wczorajszy raport, ten wie, że miałem dzień wolny w pracy, i wybrałem się kolejny raz na Klimczok.
Warunki były nieco trudniejsze niż ostatnio, gdyż temperatura w okolicach zera powodowała, że śnieg był mokry, i ciężko było iść, bez strat energii na samo odbicie od podłoża.
Po krótkim marszu "po płaskim", ruszyłem w górę tą samą drogą co ostatnio.
Ulica Turystyczna do zbyt płaskich nie należy, ale jest najszybszą drogą, by dostać się na Podmagurę.
Widoków nie ma, ale i tak jest zajebiście.
Kolejne kilkanaście minut (?) — (nie wiem - nie liczę czasu, słucham muzyki i maszeruję pod górę) i docieram na skraj osiedla Podmagura.
Tutaj przyzwoita, odśnieżona droga się kończy, i zaczyna się zabawa.
Na "siodle pod Klimczokiem" (przy wyciągu) wiatr chce urwać głowę, ale wiem, że jeszcze ostatnie podejście, i będę na szczycie.
Są już ślady, więc od Bielska ktoś musiał podchodzić na szczyt (od Szczyrku śladów nie było).
Szybkie foty na szczycie i "spadam" na dół, gdyż mam plan na odkrycie nowego dla mnie szlaku, a tutaj na szczycie warunki są co najwyżej kiepskie.
Podpis w zeszycie, by zaznaczyć swój ślad w rywalizacji "Gra o tron Władcy Klimczoka", i uciekam.
Na rozstaju wybieram szlak, którym jeszcze nigdy nie szedłem - szlak zielony na Przełęcz Karkoszczonkę.
Droga jest mega fajna. Delikatnie schodzie dół. Jest ubita od skuterów śnieżnych. Po prostu bajka.
W pewnej chwili zacząłem truchtać w dół (z plecakiem, i w butach turystycznych - z przyzwyczajenia 😉).
Wiem na pewno, że wiosną przetestuję tę trasę biegnąc pod górę.
Spacer od rozstaju "pięciu dróg" (połączony z truchtaniem) zajął mi niecałe pół godziny.
Pozostało mi zejście do pętli autobusowej w Szczyrku Biłej, i tam zakończyłem moja przygodę z szóstym wejście na Klimczok w 2022 roku.
Możliwe, że było to moje ostatnie wejście w cyklu "Gry o tron Władcy Klimczoka".
W sobotę mam zaplanowany dość długi trening biegowy w innym miejscu, ale jeśli starczy mi sił, to chciałbym się wybrać na zakończenie rywalizacji "o tron" w niedzielę na 12.30 na Klimczoku.
Wszystko zależy od intensywności sobotniego treningu (a zapowiada się ciężko).
Zobaczymy co czas pokaże 😎.
Na koniec garść informacji o trasie itd itp 😉
I o to chodzi - dwie godziny w pierwszym zakresie.
Spokojnie i powoli buduję w zimie bazę na aktywną wiosnę, lato i jesień 💪🏃♂️
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io