Zawieszenie broni formalnie nadal trwa, ale od wczoraj doszło do wymiany ognia między Iranem a USA. Amerykańskie siły kolejny raz zbombardowały szereg irańskich celów nad Zatoką Perską, znów nazywając to "aktem samoobrony". W odpowiedzi Iran zaatakował amerykańską bazę lotniczą na terenie Kuwejtu.
Władze Kuwejtu ostro potępiły irański atak i zastrzegły sobie prawo do obrony. Działania Iranu potępiły też Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Niektóre źródła sugerują, że w amerykańskim ataku zginął Ali Azmaei, nowy dowódca marynarki Korpusu Strażników Rewolucji. Póki co nie ma oficjalnego potwierdzenia.
Donald Trump zagroził zbombardowaniem... Omanu. We wczorajszej wypowiedzi stwierdził, że Cieśnina Ormuz ma być otwarta dla wszystkich bez wyjątku, a "jeśli Oman nie będzie zachowywał się tak jak pozostałe kraje arabskie, wysadzimy ich w powietrze". Początkowo niektórzy próbowali tłumaczyć Trumpa przejęzyczeniem i twierdzili, że chodziło mu o Iran, ale potem sam Departament Stanu opublikował transkrypcję wypowiedzi z której jasno wynika, że Trump celowo mówił o Omanie.
Wczorajsze wypowiedzi Trumpa w ogóle są mało optymistyczne jeśli chodzi o dyplomację. Przede wszystkim wykluczył złagodzenie sankcji w zamian za oddanie przez Iran zapasów wzbogaconego uranu. Dodał też, że "nie czuje się komfortowo" z możliwością przejęcia irańskich zapasów przez Chiny lub Rosję. Kolejny raz powiedział, że Iran "desperacko chce zawrzeć umowę", a wyrazem jego słabości i koszmarnej sytuacji jest zniesienie blokady internetu. Zaprzeczył też, że zależy mu (Trumpowi) na zakończeniu wojny przed listopadowymi wyborami midterms - jak powiedział, "nie obchodzi go to".
Sąd w Stanach Zjednoczonych skazał na 10 lat mężczyznę oskarżonego o planowanie zabójstwa Masih Alineżad, irańskiej opozycjonistki mieszkającej i działającej w USA. Oskarżony miał przyjąć 100 tysięcy dolarów od irańskich służb za dokonanie zabójstwa. Razem ze swoim wspólnikiem - który jeszcze w styczniu został skazany na 15 lat - został aresztowany w 2024 roku.