Miałem sukę i ta suka towarzyszyła mi przez ostatnie osiem lat. Kochałem ją, a ona chyba mnie też, bo cały czas na mnie patrzyła. Ale miałem z nią taki problem, że zawsze stała mi na drodze, zawsze tamowała mój ruch. Gdziekolwiek bym nie poszedł, musiałem ją przeganiać ze swojej ścieżki i to mnie strasznie denerwowało. Ale kochałem ją.
I teraz, kiedy jej nie ma, okazuje się, że przy każdym moim kroku najpierw sprawdzam, czy nie stoi przede mną. To jest bardzo smutne, bo dopóki była, to mnie wkurwiała, a teraz oddałbym dużo, żeby mnie wkurwiała dalej.
Ten tekst napisałem zaraz po jej odejściu
Miałem w życiu cztery psy. Kundelka w typie Foxterriera, Znajda w typie Dingo, Owczarka z nieprawego łoża i Znajda w typie Owczarka. Jakimś trafem zawsze suki. Ale raczej nie będę miał już kolejnego psa. Minął prawie rok od...
Na reelsach i tiktokach wyskakują mi wciąż słodkie szczeniaczki. Ale nie blokuje tego. Nie muszę oglądać, ale oglądam. Psy są zajebiste. Ale...
No nie ma "ale". Po prostu są.
Trzeba też mieć dla psa czas i warunki. Bo to odpowiedzialność. Jak w małżeństwie.
I w zdrowiu, i w chorobie.
Pies nie żyje aż tak długo, nawet gdy nie choruje. Możesz w ciągu swojego życia mieć wiele, nawet jednocześnie. Ale gdy muszą odejść, to kurwa boli.
A jeśli nie boli, to przede wszystkim nie powinieneś mieć psa. Nigdy.