Odyseja - the film

Words
371
Reading
2 min
Listen
Play
2h

Tragedia starożytna miała w sobie coś... Homer napisał epopeję o człowieku dręczonym przez bogów. Taka miejscami naiwna bajka dla trochę starszych dzieci albo prostych ludzi, a Nolan... Nolan nakręcił najdroższy symulator klęski, w którym grecki heroizm zastąpiono mechanicznym odhaczaniem checklisty w grze z dramatycznie niskim budżetem na zaskoczenie. Film tragedią nie jest, ale niewiele brakowało.
Dostaliśmy nieporywające dzieło: powtarzalny RPG z całkowicie liniową fabułą. Cała ta epicka wyprawa sprowadza się do niezmiennego, męczącego zapętlonego „hit and run”. Schemat jest tak przewidywalny, że aż łzy ciekną od ziewania. Nasza dzielna drużyna przypływa na kolejną urokliwą wyspę, dostaje potężny oklep od lokalnej fauny, traci trzech losowych statystów bez imienia, po czym ewakuuje się w panice na resztkach drewna. A potem powtórka. Gdyby ta opowieść miała interfejs, na ekranie ciągle wisiałby jeden, nieusuwalny quest: „Przetrwaj kolejny wpierdol i strać jak najmniej ludzi”.
Drużyna nie zmniejsza się w sposób dramatyczny — ona po prostu topnieje jak zapasy cierpliwości widzów na seansie.

Zamiast głębokich portretów psychologicznych bohaterów otrzymujemy wskaźnik paska zdrowia i bodycount, które nieuchronnie dążą do 1. Każdy przystanek na mapie to tylko pretekst, by odchudzić skład o kolejnych nieszczęśników, których jedynym zadaniem było krzyczeć przy pożeraniu przez potwory.
Zamiast mitycznego triumfu ludzkiego ducha nad gniewem Posejdona, dostaliśmy smutną opowieść o grupie ludzi, którzy uparcie wpływają w każdą możliwą pułapkę tylko po to, by sprawdzić, czy tym razem będzie inaczej.

I tak Odys płynie dalej — coraz bardziej samotny, coraz bardziej poobijany, z ekipą skurczoną do rozmiarów kilku smętnych cieni. Po drodze otrzymujemy typowo amerykańskie rozkminy na temat etyki pracy i wartości rodzinnych.

A widz siedzi w fotelu i zastanawia się, czy najsmutniejszym elementem tej tragedii jest los żeglarzy, czy fakt, że po trzech godzinach odhaczania identycznych questów jedyną rzeczą, która naprawdę ma ochotę uciec, jest nasza własna nadzieja na dobre kino.

obraz.png

PS: Matt Damon poprawny w roli Odysa, ale każdy kto ma puls i 4 kończyny zagrałby równie dobrze. Zendaya i Tom nie pomogli w niczym. Agamemnona mógłby zagrać każdy kto ma 1,9 m wzrostu albo buty na koturnach, Elliot Page: doskonale obsadzona rola Sinona (pasuje). Kirke Chalize nadal piękna, na miejscu Odysa ja bym u niej został. Mimo że poza nią nie było nic do roboty na tej wyspie. Walić Itakę, Penelopę i Telemacha.

Odyseja - the film | Ecency