Dziennik #124/2026 - dzieje się

Words
283
Reading
2 min
Listen
Play
1h

xpics-fantasy-5968878_1920.jpg

Źródło: Pixabay


Dobry wieczór.

Daję znać, że żyję. Nie popłynęłam ani nic, ale po prostu tyle się dzieje, że nie wyrabiam zakrętu. W sensie w pracy, ale no nie oszukujmy się to też rzutuje na życie prywatne. Co warte odnotowania to bardzo mocno się obawiam, że zaczyna mi się rozkręcać hipomania. Tak się czuję od kilku godzin troszkę chorobowo podbita i podzieliłam się tą obserwacją z przyjaciółką i mi napisała, że już rano jak się widziałyśmy w pracy to widziała po mnie, że się dzieje. Nie wiem po czym ona to rozpoznaje, ale tak mi napisała, a ja wierzę w jej osądy, bo zna mnie jak nikt. Oby nie. Boże uchroń mnie.. A co gorsze: modliłam się o hipomanie, bo po tak długim czasie ciężkiej i wyniszczającej depresji naprawdę modliłam się o odbicie nastroju, bo jestem wykończona codzienną walką o życie, ale też wiem, że za hipomanię mogę zapłacić naprawdę wysoką cenę. Oby kurwa nie.

Jestem wyczerpana, bo od dwóch nocy prawie nie śpię i to pomimo brania leków nasennych i no, nie dało mi to pierwotnie do myślenia, że może to być zalążek pierdolnięcia, które przede mną, ale jakoś to przetrwam.

Mam maksymalnie przeładowaną głowę, umysł mi płonie, dosłownie płonie. Dla osób nie doświadczających takiego stanu można to zobrazować mniej więcej tak jakby ktoś zamknął Cię w pomieszczeniu 2mx2m postawił tak przynajmniej ze sto odtwarzaczy płyt, puścił na raz na każdym odtwarzaczu inną płytę i jeszcze co chwilę zmieniał tempo odtwarzania, a tu może cofnął jakiś fragment, a tu w sumie przyśpieszył i tak NAPIERDALA non stop. To jest kurwa horror. Ale przynajmniej humor zajebisty. Ehehehe. A o zgrozo mam długi weekend, więc już nie ehehehe.

Do jutra - postaram się.

Dziennik #124/2026 - dzieje się | Ecency