Uświadomiłem sobie ostatnio, że tworzenie dalekosiężnych planów 10-letnich nie ma sensu. Założenie, że uda się stworzyć jakiś genialny produkt, który przez dekady będzie finansował działalność społeczną jest błędne u samych podstaw. Trudno bowiem pogodzić jedno z drugim. Normalne działanie KBK pochłania tak dużo czasu i energii, że praktycznie wyklucza wyhodowanie choćby jednej kury znoszącej złote jajka. A zatem zamiast marzyć o cudownych rozwiązaniach lepiej skupić się na tych, które są w zasięgu.
Obecna sytuacja
Aktualna sytuacja Królestwa pozostawia wiele do życzenia, ale jest stabilna. Na ten moment bilans 2026 roku jest ujemny i wynosi -7906 zł. Ostatni kwartał może trochę poprawić lub trochę pogorszyć ten rachunek. Ogólnie dziura nie jest zbyt wielka i dopóki tak pozostaje można ją zasypywać korzystając ze środków Funduszu Rozwojowego. Utrzymywanie takiej sytuacji jest jednak ryzykowne z dwóch powodów:
- Po pierwsze, w nowym roku niemal wszystkie koszty pójdą w górę i może okazać się, że poprzeczka na poziomie 10K PLN jest położona za nisko.
- Po drugie, obecnie moje zaangażowanie w KBK jest na poziomie znacząco wykraczającym poza wymiar jednego etatu a i tak nie starcza mi czasu na wiele rzeczy, którymi dobrze byłoby się zająć. Aktualnym optimum jest więc zatrudnienie drugiej osoby. Jest to istotne również dlatego, że...
- Po trzecie, mój powrót do Rzeszowa wydaje się być kwestią czasu. Gdyby to nastąpiło w tym momencie, to naprawdę trudno wyobrazić mi sobie funkcjonowanie KBK w dłuższej perspektywie.
Aktualne optimum to ~20K PLN, co w 2027 roku będzie stanowiło koszt najmu i rachunków (4,5K), dwóch etatów na poziomie minimalnej pensji (2x6K) i zaopatrzenia (3,5K).
Plan
Osiągnięcie wpływów na poziomie 20K PLN to plan na przyszły rok. Niewątpliwie jest to spore wyzwanie, ale (moim zdaniem) nie jest to niemożliwe. Konieczne jest jednak podjęcie dodatkowych kroków bo jak pokazał wrzesień naturalnemu procesowi przyrostu frekwencji nie zawsze towarzyszy przyrost wpływów.
Co trzeba zrobić?
Po pierwsze, trzeba przeprowadzić reformę rycarową. Uruchomić apkę, przeprowadzić spis powszechny i lepiej komunikować jak działa KBK. Jeśli dobrze pójdzie uda się powiększyć grono stałych darczyńców. Obecnie są to wpływy rzędu nieco ponad 3K PLN.
Po drugie, trzeba lepiej wykorzystać pracownię i robić więcej odpłatnych warsztatów. Niestety praktyka niektórych piątków pokazuje, że kilka osób na warsztatach generuje większe darowizny niż cały lokal wypełniony ludźmi na nieodpłatnym wydarzeniu. Niestety niewiele można z tym zrobić. Tam gdzie jest dowolność, tam zwykle wpływy będą dużo mniejsze. Ogólnie szansą dla KBK jest oferowanie doświadczeń dostępnych za rycary. Już jakiś czas temu zauważyłem, że produkcja czekolady się nie opłaca. O wiele lepiej zrobić warsztaty robienia czekolady. Ludzie sami sobie zrobią i jeszcze za to zapłacą.
Co można zrobić oprócz tego?
Lepiej promować nasze produkty: hifromy, Neogomoku w drewnianych, ręcznie malowanych pudełkach. Można też poszerzyć ofertę. Na przykład o koszulki albo inne ceramiczne rzeczy.
Wykorzystać narrację o trzecich miejscach i spróbować poszukać sojuszników w biznesie. Teoretycznie jest to droga, która najbardziej mogłaby pomóc osiągnąć optimum. W praktyce jednak jest ona najtrudniejsza bo szlakiem tym KBK nigdy nie szło.
Główna przeszkoda
Powyższy plan brzmi o wiele bardziej realistycznie niż stworzenie produktu, który w perspektywie lat pozwoliłby kupić nieruchomość. Nie oznacza to jednak, że jest to plan łatwy do zrealizowania. Główną przeszkodą jest czas i moce przerobowe. Pisałem to już wiele razy, ale się powtórzę: wolontariat jest super wsparciem, ale nigdy nie zastąpi pracownika. I cały paradoks polega na tym, że bez dodatkowego pracownika trudno jest ogarnąć te wszystkie dodatkowe rzeczy, które finalnie pozwolą na zatrudnienie kolejnej osoby. No ale trudne nie znaczy niemożliwe. Tym bardziej, że w skali roku KBK zmieniło się niesamowicie. W 2025 o tej porze byliśmy w zupełnie innym miejscu niż obecnie.