Pozwolę sobie zaprezentować absurdalna historia z frontu walki z pandemią jaka wydarzyła się w Belgii.
Od paru dni wprowadzono kolejne obostrzenia, oprócz tego, że wejść do sklepu można wyłącznie w maseczce, to trzeba zakupy robić szybko - do 30 minut w sklepie i wyłącznie przez jedną osobę z rodziny. Sam pomysł broni się wyłącznie tym, że liczba ludzi w sklepie będzie mniejsza.
W związku z wysokimi karami za złamanie tych obostrzeń, które dotyczą zarówno klienta (250€) jak i sprzedawcy (750€), pewna szwedzka sieć sklepów meblowych podeszła do implementacji belgijskiego prawa dość rygorystycznie. Tak więc, żeby lepiej egzekwować te przepisy, obsługa sklepu daje każdemu wjeżdżającemu na parking kierowcy w samochodzie jedną bransoletkę, która pozwala na wejście do sklepu.
Tak też było w przypadku pewnego małżeństwa, które przyjechało na zakupy w Gandawie. Mężczyzna przekazał bransoletkę żonie i ona weszła do sklepu, a mężczyzna czekał na parkingu. Gdy tak sobie bezużytecznie stał przy samochodzie podszedł do niego klient, który właśnie zakończył zakupy, ale wciąż miał bransoletkę. Skoro on jej już nie potrzebował to sprezentował ją mężczyźnie, ten wszedł do sklepu zachowując wszystkie zasady konspiracji z daleka od żony. W pewnym momencie spotkali się obok łóżka, które planowali kupić i wymienili parę słów. To wystarczyło, żeby czujna obsługa sklepu wykryła podły spisek i w trybie natychmiastowym wyprosiła jednego z małżonków ze sklepu. Oburzony mężczyzna wyszedł ze sklepu, ale później wylał swoje żale na łamach miejscowej prasy. Nie był to jednostkowy przypadek.
Inne rozwiązanie zastosował burmistrz Anwerpii, na terenie miasta wprowadzono godzinę policyjną od 22 do 6. Każdy kogo zatrzyma policja w tych godzinach a nie będzie miał uzasadnionego powodu przemieszczenia się (praca, lekarz, apteka) otrzyma mandat w wysokości 600€.
W różnych krajach podejmowane są różne próby przeciwdziałania pandemii, nie zawsze racjonalne i sensowne. Już kilka miesięcy zmagamy się wszyscy z tym zagrożeniem, wydawałby się, że po pierwszych tygodniach, kiedy to prawie wszystkie europejskie rządy wprowadziły lockdown, będą lepiej przygotowani na nadejście zapowiadanej drugiej "fali". A jak jest każdy widzi. Decyzje podejmowane są ad hoc, wyłącznie z potrzeby chwili, bardziej uwzględniając korzyści polityczne niż rzeczywiście w trosce o zdrowie obywateli.