A Solitary Winter Walk to Jaworzyna Krynicka (for the Monomad Contest)
In February 2013, we spent a short time in Krynica-Zdrój. My wife was absolutely hooked on skiing, whilst I, due to an old injury, could only dream of hitting the slopes. Instead, I opted for a mountain hike (though my doctor probably wouldn’t have approved of that either). The destination? Jaworzyna Krynicka (1,114 metres above sea level) and meeting my wife at the summit of that mountain. The route to the summit was easy and pleasant, following a dirt track the whole way. The views were breathtaking, and the fact that I hardly met a soul on the trail that day was just an added bonus.
W lutym 2013 roku spędziliśmy krótki czas w Krynicy-Zdroju. Żona szalała na nartach, a ja, przez dawną kontuzję, mogłem o stoku tylko pomarzyć. Zamiast tego postawiłem na górską wędrówkę (choć lekarz pewnie też by tego nie pochwalił). Cel? Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.) i spotkanie z żoną na szczycie tej góry. Droga na szczyt była lekka i przyjemna, wiodła cały czas gruntowym traktem. Widoki zapierały dech w piersiach, a fakt, że tego dnia na szlaku nie spotkałem prawie żywej duszy, był tylko dodatkowym atutem.
I edited the photos in Lightroom straight after taking them. At the time, I think it was version 3, or perhaps 4 – from today’s perspective, the programme looked downright antiquated. My editing skills were poor back then, and the results in black and white left a lot to be desired. In fact, that last point remains my Achilles’ heel to this day. Perhaps one day, when I’m retired, I’ll try my hand at these shots once more?
Zdjęcia obrabiałem w Lightroomie tuż po ich zrobieniu. Wtedy była to bodajże wersja 3, może 4 – z dzisiejszej perspektywy program wyglądał wręcz przedpotopowo. Moje umiejętności obróbki były wówczas mizerne, a efekty w czerni i bieli pozostawiały wiele do życzenia. Zresztą ta ostatnia kwestia do dziś jest moją piętą achillesową. Może kiedyś, na emeryturze, spróbuję podejść do tych kadrów raz jeszcze?