Wielu ludzi uległo swoistemu kultowi wydarzeń. Wszystko musi być zaplanowane i zorganizowane. Jest to oczywiście racjonalne w kontekście zarządzania czasem (o ile równocześnie nie spędza się godzin na klikaniu w smartfon), ale... wielu z nas nawet nie wie ile straciło nie wchodząc spontanicznie w to czy inne miejsce. Na załączonym zdjęciu doskonały przykład takiej sytuacji.
Był to początek października 2020 roku. 6 lat temu. Królestwo odwiedzili śp. kpt. Jerzy Widejko, najmłodszy partyzant wileńskiej AK oraz śp. prof. Leszek Bednarczuk, wybitny językoznawca, badacz i znawca języków celtyckich, języków Wielkiego Księstwa Litewskiego i nie tylko. Nikt tego nie zaplanował. Po prostu weszli spontanicznie z Filipem (tym samym, który kilka miesięcy wcześniej podczas remontu przemycał gruz z KBK). Usiedli w szafie i rozpoczęła się arcyciekawa rozmowa. Każdy mógł się dołączyć, ale uczestniczyli w niej tylko ci, którzy tego wieczora spontanicznie przyszli do Królestwa. Kto wtedy tego nie zrobił mógł w KBK posłuchać prof. Bednarczuka jeszcze w kwietniu 2024 roku. Odbyło się wtedy spotkanie dot. języków. Zaplanowane. Zorganizowane. Było to jednak zupełnie inne doświadczenie. Ale jakoś tak już jest, że to te spontaniczne bardziej zapadają w pamięć...