Podróż w czasie czeskim pociągiem

Words
184
Reading
1 min
Listen
Play
5y

Punktualnie o 12.21 z Krakowa Głównego ruszył czeski pociąg Polskich Kolei Państwowych z Ostravy do Przemyśla. Z każdej strony czeskie napisy. Pozor! Hlidej si dite! Wagon z lat 80-tych. Gniazdek elektrycznych próżno szukać. Klimatyzacja to otwarte okno. Idealne warunki, by słuchać Karla Kryla. Więc słucham...

Prší a venku se setmělo,
tato noc nebude krátká,
beránka vlku se zachtělo,
bratříčku, zavřel jsi vrátka?

Ostatnio sporo oglądam archiwalnych filmów z 1988 roku. Strajki’88 były ostatnim akordem przed upadkiem komuny. Choć był to upadek na 4 łapy (Magdalenka, Okrągły Stół). Jeszcze w październiku '89 Jaruzelski był w Berlinie Wschodnim na hucznych obchodach 40-lecia Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Stał na trybunie nieopodal Honeckera. Rok później NRD już nie było. Związek Sowiecki jeszcze trwał...

Jadę więc pociągiem i słucham Krylowych pieśni o mrocznych czasach. Choć może bardziej do tej podróży pasowałaby „Ballada o szosie E7” Kelusa. Niestety nie ma jej na Spotify...

Czerwony Radom pamiętam siny
Jak zbite pałką ludzkie plecy
Szosę E7 na dworcach gliny
Jakieś pieniądze jakieś adresy
Strach w ludzkich oczach upokorzenie
W spotniałych palcach świstki wyroków
Pamięć odbitą na ścieżkach zdrowia
Listy z więzienia lekarz adwokat...