Za mną kolejna dość przyzwoita nocka, która nie dała w kość chodź bez problemów się oczywiście nie obyło. Po jednym z przezbrojeń maszyny konieczna była interwencja utrzymania ruchu. Nie byłem w stanie ustabilizować procesu produkcji tak, żeby każdy detal był przynajmniej akceptowalny.
Sprawdzałem trochę radary pogodowe i zanosiło się na ciekawe mgły z rana, które faktycznie były i byłyby z tego dobre zdjęcia. Myślałem, że po odwiezieniu kolegi wyskoczę jeszcze gdzieś w pobliżu na jakieś małe focenie, ale na parkingu zrobił się korek, bo blondynka go zablokowała. Nie żebym powielał stereotyp blondynek, ale to po prostu czyste fakty. Kobieta, blond włosy i wyjazd z parkingu zablokowany.
Dodatkowo w lidlu jest promocja na Budweisera 10+10 gratis, więc moje towarzystwo, z którym do pracy jeżdżę nie omieszkało udać się na zakupy. No i się zrobiło 1,5 h powrotu zamiast normalnych 50 min. Zniechęciło mnie to wyjścia z aparatem. Organizm domagał się snu i zrobiłem jedynie kilka zdjęć iPhonem przy powrocie z pracy.
Po kolejnym konkretnym odespaniu nocki aż do 15 zostałem zaangażowany w wyjazd do ogrodniczego z żoną i teściową. Żona chciała powiększyć kolekcję kwiatów balkonowych, która do tej pory wyglądała następująco:
I oprócz tego kupić kwiatki na poręcz przed wejściem do domu i jakieś kwiaty ogrodowe do posadzenia.
Po powrocie dodatkowo zostałem zobligowany do powieszenia nowego nabytku na balkonie, posprzątania samochodu żony i wyboru nowego tv do salonu teściów, bo stary uległ awarii. Tak jakbym nie musiał jeszcze iść do pracy na ostatnią w tym tygodniu nockę.
Miałem zamiar wyjechać wcześniej i zatrzymać się po drodze na zdjęcia i spróbować nadrobić niewykorzystaną okazję rano, ale chyba nic z tego nie wyjdzie. Zobaczymy.
Utwór muzyczny na dziś:
Alesso, Pendulum - Fade
Dość niespodziewana kolaboracja dwóch projektów muzycznych o znacznie różniących się stylach. Alesso, znany od lat przede wszystkim z melodyjnego, mainstreamowego progressive house, połączył siły z Pendulum — ikoną drum’n’bass, łączącą ciężkie elektroniczne brzmienie z elementami rocka i gitarami elektrycznymi.
W tym roku stworzyli razem bardzo przyjemny, progresywny utwór z niesamowicie chwytliwą linią melodyczną. Kawałek buduje się powoli na charakterystycznych, nostalgicznych syntezatorach Alesso, by w końcu eksplodować euforycznym, festiwalowym dropem — z tych, które idealnie sprawdzają się na głównej scenie.
Sam kawałek jest zdecydowanie bliższy stylistyce Alesso — można powiedzieć, że to popis jego producenckiego kunsztu. Pendulum słychać tu przede wszystkim w wokalu Roba Swire’a, który jest wokalistą i producentem tego legendarnego projektu. Jego szorstki, charakterystyczny głos świetnie kontrastuje z gładką, melodyjną produkcją.
Mnie osobiście taka kolaboracja totalnie zaskoczyła. Dwa zupełnie różne światy i style EDM, a efekt naprawdę zadowalający.