Pierwszy raz do Lwowa pojechałem pod koniec października 2014 roku. Wcześniej jakoś nigdy nie ciągnęło mnie w tamtym kierunku. Wolałem północ - Łotwę i Litwę. To tam wracałem co roku. Lwów musiał cierpliwie czekać.
W końcu się jednak doczekał i od razu zyskał we mnie wiernego miłośnika. Łącznie w ciągu ostatnich 5 lat byłem w tym mieście 10 razy. I - jeśli mam być szczery - wciąż jest to dla mnie "terra incognita". Odkrywam więc Lwów kawałek po kawałku, niczym mapę w Heroes of Might and Magic. Jest to miasto miliona szczegółów - detali, które często zauważa się dopiero za en-tym razem. O detalach tych można by napisać setki artykułów. Ten jednak o nich nie będzie. Ten będzie o "ogólnym widoku". Tak zwykło się podpisywać na starych kartach pocztowych ujęcie całego miasta lub dużej jego części.
Wysoki Zamek, czyli Kopiec Unii Lubelskiej
"Z góry widać najlepiej" - mawiał pewien były prezydent. I miał rację, choć tak naprawdę zależy to od pory dnia i tego czy faktycznie na nią wejdziemy. Pierwsze podejście na Kopiec Unii Lubelskiej zaliczyłem rok temu. Szliśmy ze znajomym ulicą Zamkową i rzuciłem hasło, by wejść na górę. "Wiesz co" - rzekł znajomy - "jak chcesz, to wchodź. Ja tu zaczekam. Ale tam nic nie ma."
Postanowiłem wbiec na górę i szybko wrócić. Wbiegłem. Zobaczyłem drzewa i maszt... i wróciłem tkwiąc w błędnym przekonaniu, że byłem na kopcu. W istocie jednak byłem u jego podnóża. Mniej więcej w miejscu widocznym na poniższym zdjęciu.
Kolejne podejście zaliczyłem w tym roku z @foggymeadow, która tam nigdy nie była. I dobrze, bo okazało się, że domniemany kopiec wcale nie był kopcem. Niestety pora była późnowieczorna, więc widać było tylko to, co zostało podświetlone. Ale i tak warto było wchodzić.
Dom Legend
Kolejnym miejscem, z którego można zobaczyć Lwów "z góry" ("bo z góry widać lepiej") jest Dom Legend - czyli lokal urządzony w klimacie lwowskich legend przy ulicy Starojewrejskiej. Dawniej zajmował on całą kamienicę - można było usiąść na którymś z pięter, albo na dachu, na którym... zaparkowano Trabanta na polskich blachach. Z tamtego też okresu pochodzą poniższe zdjęcia.
Obecnie Dom Legend zajmuje tylko małą część kamienicy. Wciąż jednak można wejść na dach i zobaczyć widok, który się stamtąd rozlega. No i Trabanta też.
Lwowska Manufaktura Czekolady
Losy Domu Legend są niepewne. Przez pewien okres czasu zresztą miejsce nie funkcjonowało. Obecnie funkcjonuje w ograniczonym zakresie. Jeśli jednak ktoś lubi lwowskie dachy, to zawsze alternatywą jest budynek Lwowskiej Manufaktury Czekolady przy ulicy Serbskiej. W lokalu można nie tylko wypić czekoladę (i to całkiem legalnie;), ale również wyjść na taras na ostatnim piętrze i podziwiać piękny widok (Trabanta też).
Ratusz
Na koniec zostawiłem miejsce, którego jeszcze nie odwiedziłem (chyba wspominałem o odkrywaniu Lwowa po kawałku), a którego w niniejszym zestawieniu nie sposób pominąć. Jest nim wieża ratuszowa. Poniżej zdjęcie z Google Street View.
W przeciwieństwie do Kopca, Domu Legend i Manufaktury Czekolady, wejście na wieżę Ratusza jest płatne. 20 hrywien (~3 zł). Nie jest to majątek, ale warto mieć to na uwadze.