Czego nauczył mnie Oldenburg?

Words
389
Reading
2 min
Listen
Play
11h

W tym roku opowieść o miejscach trzecich stała się istotnym elementem narracji KBK. Dość nieoczekiwanie, bo nigdy w życiu nie podejrzewałbym, że jakakolwiek koncepcja socjologiczna nie tylko pomoże mi wytłumaczyć czym jest Królestwo ale jeszcze nauczy mnie czegoś nowego. A czego uczy mnie Oldenburg?

  • Po pierwsze, uświadomił mi, że moje młodzieńcze marzenie w zasadzie się spełniło. Otóż, dawno, dawno temu (przed wyjazdem na Łotwę) moim największym marzeniem było otwarcie pubu irlandzkiego. Stało za tym wyobrażenie (czerpane z filmów i książek) miejsca tętniącego życiem i z otwartą społecznością. Dzięki Oldenburgowi zrozumiałem, że w gruncie rzeczy nie chodziło mi wtedy o pub (bo nie piłem w ogóle alkoholu), ale o miejsce trzecie.
  • Po drugie, utwierdził mnie w przekonaniu, że poszliśmy najlepszą z możliwych dróg. Po przeprowadzce do Krakowa jedną z opcji, którą rozważałem było bowiem stworzenie "klubu". Rozwiązanie wydawało się być proste: zebrać odpowiednią liczbę "subskrybentów", dać im dostęp do KBK i mieć z głowy problem utrzymania. Ostatecznie jednak, we wrześniu 2020, doszedłem do wniosku, że KBK musi być otwarte dla wszystkich i mieć stałe godziny otwarcia. Potem pomysł ten wrócił, gdy w centrum Tarnowa znalazłem lokal za 1200 zł. Dziś (dzięki Oldenburgowi) wiem, że nie ma on sensu.
  • Po trzecie, potwierdził moje przekonanie, że bardzo ważne w kontekście rozwoju KBK jest dotarcie do sąsiedztwa. Teraz wiem, że jest to jeszcze ważniejsze. Miejsca trzecie to właśnie miejsca sąsiedzkie.
  • Po czwarte, dał do zrozumienia, że wydarzenia nie powinny być priorytetem. Są oczywiście istotnym elementem KBK, który przyciąga nowych ludzi. Niemniej teoria Oldenburga pokazuje, że założenie, które mamy od samego początku (organizowanie wszystkiego tak, by zawsze była przestrzeń do spontanicznego spotkania) jest bardzo racjonalna.
  • Po piąte, uświadomił dlaczego przez lata mieliśmy problem ze zdefiniowaniem KBK. Okazuje się bowiem, że przestrzeni mających wszystkie cechy miejsc trzecich praktycznie już nie ma. Jeżeli gdzieś zniknęły to bardzo trudno jest je odrodzić. Kilka razy wspominałem w swoich wpisach o miejscu na Krowoderskiej, w piwnicy, w którym ciągle ktoś coś otwiera i to pada po roku (albo i szybciej). Ostatnio znalazłem informację, że od 1987 przez jakieś 30 lat działał tam klub bilardowy. Było to miejsce, gdzie spotykali się lokalsi. Ciągłość jednak została przerwana i teraz zrobienie tam jakiegokolwiek lokalu jest niemożliwe.
  • Po szóste, wyjaśnił dlaczego tak długo to trwało. Tworzenie miejsca trzeciego od nowa to skomplikowany proces i trwa o wiele dłużej niż budowanie typowego komercyjnego lokalu.