Paradoks rozwoju

Words
426
Reading
2 min
Listen
Play
3h

Jedną z ogromnych zalet Hive jest to, że wszystko pamięta. Przynajmniej to, co zapisałem. Ja natomiast co jakiś czas wracam do tych zapisków. No i ostatnio przypomniałem sobie o wpisie pt. "Plan 10-letni". Napisałem go w połowie lutego 2021 roku w mrocznych czasach pandemii. Sytuacja była nieciekawa. Duża niepewność. Dzienne odwiedziny na poziomie kilku osób. Wpływy na poziomie 50% kosztów czynszu i rachunków. No ale wiedziałem, że gorzej już być nie może. No i w takich warunkach zarysowałem nasz plan na 10-lat: stworzyć produkt, który nie tylko pozwoli finansować KBK, ale w perspektywie dekady umożliwi nabycie jakiejś nieruchomości.

Dziś jesteśmy w połowie drogi (jeśli chodzi o czas). Udało się wyjść z zapaści i znacząco podnieść poprzeczkę kosztów z 2,5K PLN do 10K PLN. To niewątpliwy sukces. Wciąż jednak nabycie jakiejkolwiek nieruchomości w Krakowie wydaje się być kompletną abstrakcją (zwłaszcza przy obecnych cenach). Inna kwestia, że w ciągu ostatnich lat (a nawet miesięcy) nieco zmieniły się priorytety i obecnie przy zaistnieniu znaczącej nadwyżki w pierwszej kolejności zaproponowałbym zatrudnienie kolejnej osoby.

No dobra, ale co z tym produktem, który miał finansować KBK? W 2021 widziałem potencjał w czekoladzie, planszówkach i książkach. Nic z tego się nie sprawdziło. Ale też trzeba dodać, że jakoś nie poświęciłem temu zagadnieniu zbyt wiele czasu. Tak to już wyszło. Luty 2021 był spokojny. Ruch był niewielki. Miałem dużo czasu na rozkminy. A potem czasu już nie było bo pojawił się projekt herbertowy. Ledwo się skończył to w niedługim czasie wybuchła wojna. A potem był kolejny projekt. Tym razem mój prywatny, muzyczny. Co jednak istotne pozwolił mi on w 2024 roku skupić się tylko na KBK. Miałem takie oszczędności, że po raz pierwszy mogłem zrezygnować z różnych zleceń. No i tu dochodzimy do tytułowego paradoksu rozwoju. Przez wiele lat bowiem uważałem, że jak tylko będę mógł zająć się KBK na 100% to na wszystko będę miał czas. Okazało się, że jest odwrotnie, bo rozwój odkrywa nowe pola, które trzeba zagospodarować, żeby nie stracić szansy. Szybko też dochodzi się do wniosku, że lepiej skupić się na jednej gałęzi niż łapać wszystkie sroki za ogony. W przypadku KBK było to więcej wydarzeń. Z czasem zaczęły one generować wpływy. Ale jak to bywa: coś za coś. Dużo wydarzeń to więcej roboty, a więcej roboty to mniej czasu na "poboczne questy".

Przypomniałem sobie o tym 10-letnim planie po obejrzeniu "Lalki". Cóż, chciałoby się mieć kapitał jak Wokulski. Problem w tym, że trudno zajmować się wszystkim. Nie widzę też na horyzoncie nic, co mogłoby utrzymać KBK bez rezygnowania z jego charakteru i misji. Ale kto wie, co przyniesie przyszłość...

Paradoks rozwoju | Ecency