W czwartek pochylimy się w KBK nad problemem uzależniających mediów społecznościowych, które kradną ludziom czas i realne życie. Był czas kiedy Hive (i jego poprzednik) wydawał się realną alternatywą dla platform opartych na algorytmach. Obecnie z tamtych czasów niewiele zostało. #polish prawie wymarło. Kilkanaście postów dziennie. Z takim ruchem rozwój jest praktycznie niemożliwy. Ludzie są tam gdzie są ludzie. A na Hive ich już nie ma (poza garstką wytrwałych). Jest jednak cała historia...
Dziś Facebook przypomniał mi stary wpis sprzed 4 lat. Opisywałem w nim efekty naszej zbiórki w ramach @hive.aid. To skłoniło mnie do refleksji, że mimo śladowego ruchu i osiągnięcia kolejnego historycznego minimum jeśli chodzi o cenę tokenu, to jednak są rzeczy, które zostaną na zawsze.
4 lata temu, dzięki Hive'owi udało się kupić trochę sprzętu medycznego, który poszedł na Ukrainę. Dostaliśmy nawet podziękowanie z jednostki z Charkowa, do której on trafił. Komuś zapewne uratował on życie. I myślę, że warto o tym pamiętać.
Mówią, że liczy się tu i teraz. W wielu przypadkach jednak teraźniejszość zależy od tego, co było. Dzięki Hive wydarzyło się wiele wielkich rzeczy i nie przekreślają tego wszystkie systemowe (i pozasystemowe) słabości.