Rok temu... (czyli o przesileniu Hive w KBK)

Words
450
Reading
2 min
Listen
Play
4h

Rok temu wyglądało to inaczej. W KBK sporo mówiliśmy o Hive, sporo też o nim pisałem - z jednej strony narzekając na marnowanie środków DHF na głupoty i niewykorzystany potencjał tego, co wyszło dobrze, a z drugiej wskazując różne rozwiązania problemów. W tamtym czasie trudno było sobie wyobrazić KBK bez Hive. Niektórzy proponowali zmianę blockchainu. Zawsze odpowiadałem, że nie ma takiej opcji. Wszystko tu mieliśmy: konta rycarowe, głosowania, zapisane ustawy, Fundusz Rozwojowy. Zamiast ewakuacji miała być jeszcze większa integracja. Taki był plan.

Punktem szczytowym wykorzystania Hive a zarazem swoistym momentem przesilenia był projekt Hive Voluntary Service. Adil przyjechał do Krakowa, przez 2 tygodnie pomagał nam w KBK, zaproponował rozwiązania, które dość szybko wdrożyliśmy. Pełen sukces! Przynajmniej w kwestii usprawnienia wolontariatu, bo rekomendacje dotyczące większej integracji Hive odłożyliśmy na później. Problem jednak w tym, że po projekcie coś pękło...

W połowie grudnia obchodziłem swoje ósme "blockchainowe urodziny". We wpisie z tej okazji doskonale widać to pęknięcie.

I jest w tym jakiś niezrozumiały paradoks, że w momencie, w którym Królestwo osiąga nowe szczyty cena HIVE szoruje dno. Smutne, ale jakoś mnie to nie dziwi. Czasy się zmieniają. Konkurencja na rynku krypto jest ogromna. Nie wystarczy mieć dobrego łańcucha bloków, żeby pozyskać inwestorów. Trzeba włożyć ogrom energii w promocję. A marketing to niestety Hive ma wyjątkowo słaby. KBK powinno mieć wsparcie profesjonalnego zespołu zajmującego się na poważnie tym tematem, a zamiast tego jest marnowanie potencjału podejmowanych przez nas działań. Szkoda. Wciąż jednak mam nadzieję, że w końcu się to zmieni.

Tak było. Zaplanowaliśmy bezprecedensowy projekt, sfinansowaliśmy go (Value Plan nie chciał partycypować w kosztach) i przeprowadziliśmy. Okazało się jednak, że nie mamy żadnej pomocy w jego promocji. Każdy inny blockchain wziąłby taki temat z pocałowaniem ręki i rozdmuchał go do niewyobrażalnym rozmiarów. Hive tego nie zrobił. A w zasadzie ci, którzy zajmowali się marketingiem. Myślę, że to było decydującym czynnikiem, który sprawił, że zaczęliśmy rewidować założenia wykorzystania Hive w KBK. Potem doszły do tego inne elementy, ale to ten był decydujący.

Oczywiście całkowicie z Hive nie zrezygnowaliśmy. Raporty wciąż są publikowane na blockchainie. Wpisy dotyczące różnych pomysłów też. Hive wciąż jest źródłem prawdy dla nowego rycara, choć ten w pierwszej kolejności zapisywany jest w arkuszach Google. To co się zmieniło to przede wszystkim dywersyfikacja środków. W Funduszu Rozwojowym pozostało mniej niż 10%, tego co było rok temu. Inna jest też narracja. Rok temu o Hive i blockchainie mówiliśmy dużo i często. Teraz skupiamy się na innych rzeczach. Cóż, PR-owo blockchain nic nam nie daje. Nie tylko nie generuje ruchu (na wczorajsze spotkanie nie przyszedł nikt nowy, łącznie ze mną było nas 3 osoby), ale po upadku Zondycrypto jest wręcz ryzykowny, bo crypto nie kojarzy się najlepiej. No trochę się zmieniło przez ten rok...

Rok temu... (czyli o przesileniu Hive w KBK) | Ecency