Spontaniczny zwrot?

Words
290
Reading
2 min
10h
Listen to this post
~2 min

Można odnieść wrażenie, że w KBK odbywa się obecnie swoisty spontaniczny zwrot. Przejawem tego może być choćby dzisiejszy czwartek bez wydarzenia. Wczoraj z kolei ruszyła akcja "Rocky Road to KBK". Każdy kto wrzuci w stories na IG swoją trasę do KBK (w postaci nagrania lub zdjęcia) i oznaczy Królestwo będzie mógł odebrać na miejscu 1 rycara. W ten sposób chcemy:

  • dotrzeć do nowych ludzi obserwujących publikujące konto
  • dać sygnał ludziom obserwującym KBK, że jak przyjdą to nie będą sami i zmobilizować ich do wyjścia.

Jaki będzie efekt to dopiero zobaczymy. W każdym razie coś się dzieje w temacie. W gruncie rzeczy nie jest to jednak nic nowego. Idea by ludzie przychodzili do KBK, spontanicznie się poznawali i spędzali czas była żywa od samego początku. Problem w tym, że nie za bardzo to wychodziło. Cóż, ruch był zbyt mały. Ludzie (co do zasady) nie chodzą tam, gdzie nie ma ludzi. Pamiętam jak na początku naszej krakowskiej drogi wrzucałem na IG różne zdjęcia i nagrania pustego KBK. Dziś wiem, że to był strzał w kolano.

Do obecnego stanu udało nam się dojść dzięki wydarzeniom. To one przyciągnęły tysiące ludzi. Spora część stała się stałymi bywalcami. W efekcie: nareszcie więcej osób przychodzi do KBK spędzić czas a nie na wydarzenie. I paradoksalnie czasem to wydarzenia zaczynają być przeszkodą w pełnej spontaniczności.

Uważam, że w gruncie rzeczy nie potrzebujemy w KBK tylu wydarzeń. W sytuacji ich braku w kalendarzu wiele rzeczy można zrobić bez żadnych przygotowań. Co na przykład?

  • czytanie poezji (choć randomowych tomików)
  • wykreślanie poezji
  • szkicowanie
  • budowanie z klocków
  • pisanie listów (i wrzucanie do skrzynki)
  • słuchanie Cranberries przy herbacie żurawinowej

Oczywiście można też grać w gry planszowe lub muzykować, ale to już się dzieje. Wszystko da się zrobić. Trzeba tylko stworzyć odpowiednie warunki...