[GALERIA] Spontaniczny plener 01.10.2026

Words
427
Reading
2 min
Listen
Play
2h

Zamknięcie się w schemacie: praca, dom, obowiązki domowe, jedzenie - to nie najlepszy pomysł. Często inaczej się nie da, ale jakieś granice w tym wszystkim czasem trzeba postawić. Miałem tak jakiś czas temu. Potrzebowałem kontaktu z naturą, wyjścia z codzienności i z zamknięcia w czterech ścianach domu i hali produkcyjnej.

Wszystko przyszło bez żadnego planu. Wróciłem z pracy dość późno przez dające niesamowicie w kość korki. Zaczynam mieć wrażenie, że osoby odpowiedzialne za planowanie robót drogowych kompletnie nie mają kontroli nad rozsądnym wyborem terminów. Na każdą jedną skończoną pracę przy drogach, zaczynają się kolejne dwie. Rozpierdziel wszędzie taki, że głowa mała i szlag człowieka trafia, że codziennie zamiast wracać godzinę jak to zwykle było, teraz to trwa nawet do dwóch. Bez sprawdzenia trasy w google maps lepiej nie startować w drogę. Codziennie wskazuje inną drogę, która akurat jest najmniej zakorkowana. Na zjeździe z S1 do Żywca stałem w piątek 50 min w korku.

Ale wracając do bardziej przyjemnych rzeczy. Po powrocie do domu (w czwartek) stwierdziłem, że nie mam zamiaru spędzić w nim popołudnia. Zjadłem obiad, zabrałem aparat z tym zestawem, jaki akurat był założony i bez żadnego planu wsiadłem w samochód.

Planu nie miałem, ale wiedziałem gdzie w końcu skończę samochodową część tej wielkiej eskapady ku wolności. Za Starą Karczmą w Jeleśni w prawo i długa w stronę Sopotni Wielkiej. Miejsce, gdzie zawsze parkuje samochód i czekam na zorzę, zachód słońca, albo inną pierdołę czekało puste, jakby chciało żebym tam zawitał. Więc zaparkowałem.

Zabrałem aparat i ruszyłem w teren z zalążkiem planu. I nie był on czysto fotograficzny. Albo może był, ale bardziej długoterminowo. Zależało mi, żeby poznać bardziej te tereny i zagłębić się dalej niż zwykle. Przy okazji zrobić kilka zdjęć o charakterze poglądowym i do oceny potencjału na przyszłość, planowania kadrów w różnych porach itp.

Części zdjęć poświęciłem jednak nieco więcej czasu zarówno w terenie, jak i przy post-produkcji. Wybrałem kilka najlepszych, które wykonałem bliżej zachodu słońca i tuż po nim, kiedy warunki były najlepsze i to właśnie one trafią dzisiaj do galerii.

Przez pewien czas niebo pokrywały wybitnie fotogeniczne pierzaste i poszarpane chmury. Liczyłem, że po zachodzie przybiorą barwy zbliżone do różu czy fioletu, ale niestety tak nie było. Poluje na takie chmury już od ponad roku i wciąż nie mogę trafić na nie, kiedy akurat mam możliwość przebywania w terenie z aparatem. Serio jakieś fatum, częściej trafiam zorzę, niż pastelowe chmury. Kiedyś w końcu musi się udać.

KPLINEGAL2.png

Galeria zdjęć:

KPLINEGAL2.png


Kadr #1



KPLINEGAL2.png
DSC_1870.jpg
KPLINEGAL2.png


Kadr #2



KPLINEGAL2.png
DSC_1874.jpg
KPLINEGAL2.png


Kadr #3



KPLINEGAL2.png
DSC_1901.jpg
KPLINEGAL2.png


Kadr #4



KPLINEGAL2.png
DSC_1905.jpg
KPLINEGAL2.png


Kadr #5



KPLINEGAL2.png
DSC_1909.jpg
KPLINEGAL2.png


Kadr #6



KPLINEGAL2.png
DSC_1915.jpg
KPLINEGAL2.png


Kadr #7



KPLINEGAL2.png
DSC_1931-HDR.jpg
KPLINEGAL2.png


Kadr #8



KPLINEGAL2.png
DSC_1937-HDR.jpg
KPLINEGAL2.png


Kadr #9



KPLINEGAL2.png
DSC_1943-HDR.jpg
KPLINEGAL2.png


Kadr #10



KPLINEGAL2.png
DSC_1950-HDR.jpg
KPLINEGAL2.png


Kadr #11



KPLINEGAL2.png
DSC_1973-HDR.jpg
KPLINEGAL2.png

[GALERIA] Spontaniczny plener 01.10.2026 | Ecency