Dziś o 10.00 odbyła się licytacja lokali miejskich w Krakowie. I tak jak przypuszczałem - po Biskupią nikt się nie zgłosił, więc udało się ją zdobyć bez większego problemu. Nadzieje się spełniły. Teraz czeka nas tour po urzędach, który skończy się 6 czerwca podpisaniem umowy. Wtedy formalnościom stanie się zadość, ale już teraz można powiedzieć: Biskupia nasza! Królestwo Bez Kresu przenosi się do Krakowa.
Nowe KBK tuż po zajęciu. W tle, za drzewami, Konsulat Federacji Rosyjskiej. (fot. Rafał)
Najpierw jednak trzeba się ewakuować z Piłsudskiego. Dziś kolejny dzień przenoszenia dobytku. Na szczęście "magazyn" jest po drugiej stronie ulicy, więc powinniśmy zdążyć do sobotniego wieczora, na który wstępnie zaplanowane zostało "ostatnie pożegnanie". W poniedziałek zdajemy lokal. Potem wspomniany tour po urzędach. I remont, który nie będzie łatwą sprawą, bo budynek jest objęty ochroną konserwatora zabytków. Najpierw więc musimy znaleźć jakiegoś architekta, który zrobi plan. W ciągu miesiąca trzeba też przewieźć wszystkie rzeczy, bo rzeszowski "magazyn" mamy do dyspozycji do 26 czerwca. Oczywiście to wszystko wygeneruje spore koszty. Obawiam się, że dużo większe niż te z 2015 roku, kiedy remontowaliśmy lokal w Rzeszowie. Na szczęście mamy wielu przyjaciół. Jestem więc dobrej myśli.
Na dniach powinna powstać zbiórka na Zrzutce. Myślimy też o Patronite. Ale wszystko w swoim czasie. Obecnie głównym zmartwieniem jest ewakuacja. Zegar tyka...