Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Wstałam strasznie niedospana, bo nasila się mój problem ze snem. Nie wiem czy to może być pokłosie leków czy o co chodzi, jutro mam kontrolę u psychiatry, więc zobaczymy co ciekawego pani doktor wymyśli. W każdym razie po wstaniu ogarnęłam siebie i psa i pojechałam na miting.
Na mitingu fajnie, bardzo miło było zobaczyć kilka znajomych mi twarzy. Padła w ogóle propozycja czy nie chciałabym jeździć na mitingi do zakładu karnego i powiem szczerze, że bardzo mi się spodobała ta propozycja, jest coś fajnego w pokazywaniu dobrej strony trzeźwego życia. Daję sobie tydzień na przemyślenie tematu, bo wstępnie mi się bardzo ten pomysł spodobał, ale nie chciałabym takiej decyzji podejmować zbyt pochopnie. Chcę sobie też przygotować listę pytań co do moich wątpliwości jak to dokładnie wygląda i na spokojnie z organizatorem sobie o tym porozmawiać. Ogólnie bardzo ciekawy miting pełny bardzo inspirujących historii. Ode mnie powiem, że cieszę się, że się przełamałam i powiedziałam, że trochę ta moja trzeźwość nie idzie ostatnio tak jakbym chciała, bo pić nie piję, ale trochę sporo kompulsji jest i dostałam fajny feedback.
Po mitingu pojechałam do ojca i lekko mnie zagrzał prośbą, żebym po drodze kupiła mu piwo. Właśnie dlatego nie widziałam sensu w informowaniu go o swoim problemie, bo czułam, że to trafi w eter. Piwa mu nie kupiłam, kupowanie komuś choćby i na prezent alkoholu jest wbrew zaleceniom, a ja jakoś podświadomie czuję, że narobiłabym sobie niepotrzebnych głodów kupując alkohol. Poza tym nie chciałabym, aby w sklepie zobaczył mnie ktoś z terapii i potem się głupio tłumaczyć. Nie potrzebuję tego typu przygód. Z ojcem wypiliśmy kawę, zabrałam od nich komputer, żeby podrzucić do serwisu na konserwację, bo serwis jest blisko mojej terapii i dostałam zaproszenie na ryby w lipcu razem z dziadkiem. Bardzo mi się miło zrobiło i na pewno tak sobie zaplanuję dzień pracy, aby pojechać, bo lubię jeździć na ryby, a po drugie chłonę każdą możliwą sekundę, którą mogę spędzić z babcią i dziadkiem, bo widzę jak się starzeją i mega mnie to boli.
Popołudniu pożarłam się z wujkiem, bo jest niesłownym i spóźnialskim chujem, ale nie chce mi się teraz rozwijać tego wątku, bo udało mi się trochę wyciszyć i niekoniecznie chciałabym się przed samym spaniem znowu rozkręcać złością. Kocham go, jest moim przyjacielem i poza dziadkami i dzieciakami najbliższym członkiem rodziny, ale mam kurwa ochotę rozerwać go na strzępy tak mnie wkurwia. Przysięgam.
Po powrocie do domu trochę się pokręciłam i włączyłam sobie miting online tej grupy, którą ostatnio trafiłam. Nadają codziennie o 18 także będę na pewno włączać zawsze jak nie będę robić nic innego angażującego mnie w skupienie na innej czynności. Bardzo ciekawa forma mitingu polegająca na wspólnym czytaniu książki opisującej doświadczenia innych alkoholików w ich drodze trzeźwienia. Bardzo mi się podobają te mitingi, bo się mocno wyciszam i sporo refleksji mam względem swojego życia i trzeźwienia. Stąd też wiem, że muszę się bardziej wziąć do pracy, bo bardzo się ostatnio rozjechałam. Nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy zaliczyć dwóch mitingów w ciągu dnia, ale jeśli alternatywą jest to, że ulegnę głodom alkoholowym i pójdę po wódkę do sklepu to mogę choćby i 10 mitingów w ciągu dnia zaliczać.
Wieczorem zabrałam mojego kudłatego przyjaciela na poszukiwanie pokemonów. Znowu nałapałam ich sporo i znowu dzięki połączeniu opieki nad psem [co nie jest takie proste mając psa iście nadpobudliwego] z łapaniem pokemonów totalnie udało mi się wyciszyć. Drugi dzień z rzędu tego spróbowałam i drugi dzień z rzędu przy początkowym silnym wzburzeniu wróciłam do domu wyciszona także chyba spróbuję to praktykować regularnie skoro przynosi to tak pozytywny skutek. Ogólnie muszę się za siebie wziąć, bo jak siadłam na dupsku tak siedzę i czekam na cud. A samo się nic nie zrobi.
Jutro znowu ta nieszczęsna terapia, na którą z ręką na sercu nie chce mi się iść, ale wiem, że terapia służy mojej trzeźwości i chcę ją ukończyć. Jeszcze trochę i będzie trzeba całą tę teorię wpojoną na terapii wcielić w realnym życiu i powiem szczerze, że nie mogę się doczekać.
Idę się jeszcze pokręcić po chacie, coś poczytać i spać.
Do jutra i nieszkodliwego poniedziałku!