Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Nie chcę zapeszać, ale wstałam nawet wypoczęta. Może inaczej, bo do wypoczęcia to mi trochę brakowało. Wstałam mniej zgnojona niż zwykle. Czyżby była to zasługa nowych leków? Szczerze mówiąc mam nadzieję. W każdym razie poszłam z moim kompanem na długi spacer, ogarnęłam się, trochę pokręciłam do domu i poleciałam do pracy.
W pracy przeżyłam totalny szok ze względu na to, że prawie w ogóle nie było pracy. Niemal natychmiast stwierdziłyśmy z kierowniczką, że zamkniemy szybciej magazyn, tylko nie wiedziałyśmy ile szybciej. Jestem trochę zmartwiona, bo sypią się struktury mojej firmy. Tzn. ja odnoszę takie wrażenie. Dzisiaj spadły na nas kolejne dwie bomby o odejściach pracowników na kierowniczym stanowisku. I nie wiem czy to po prostu zbieg okoliczności czy w firmie dzieje się coś złego, o czym ja jeszcze nie wiem. Tylko w sumie nie wiem co miałoby się dziać. Stale się rozwijamy, klientów przybywa, więc..? Sama już nie wiem. Tyle dobrego, że odchodzą akurat te osoby, za którymi tęsknić nie będę, ale mimo wszystko tych wypowiedzeń jest ostatnio naprawdę bardzo dużo. Zastanawiające. Dzień minął bardzo szybko. Miałyśmy dzisiaj z kierowniczką totalną głupawkę. Zawsze mamy, ale dzisiaj to już była taka do łez. No i fajnie, bo tak się lepiej pracuje kiedy jest wesoło. O 20 zamknęłyśmy magazyn i sobie pojechałam.
Zajechałam do rodziców, podlałam im kwiatki i ogarnęłam gierki. Wracając do domu w skrzynce znalazłam pismo od ubezpieczalni. Ogólnie bełkot o połączeniu się z jakąś firmą i informacja, że z racji kończącej się polisy OC proponują mi jej przedłużenie za dwa tysiące złotych. Nie macie nawet pojęcia jakie wulgaryzmy przyszły mi na myśl, gdy czytałam to pismo. Zamiast zaoferować atrakcyjne warunki, aby klient został z nimi na kolejny rok oni mi proponują ubezpieczenie auta wartości 3000 za 2000. No przecież to jest jakiś absurd. To się po prostu w palę nie mieści. Na pewno nie skorzystam z ich usług, bo na pewno nie będę tyle płacić za OC, nawet gdybym miała pieniądze. A w kwestii auta to i tak nie wiem co z nim będzie, bo nie mogę ogarnąć przeglądu, więc po prostu nie wiem co będzie dalej. Za miesiąc kończy mi się przegląd, a mnie nie stać na niezbędne naprawy, więc tego przeglądu wykonać nie mogę. Auta już nie sprzedam, bo kto je kupi. Na nowe nie mam kasy. Także jestem w naprawdę niesamowitej dupie i kompletnie nie mam pomysłu jak mam z niej wyjść, serio. Chce mi się płakać przez to wszystko i naprawdę bardzo źle to znoszę. Czy ja w poprzednim życiu byłam jakimś zbrodniarzem, że tak mnie aktualne życie za wszystko karze? Nie wiem..
Do jutra.