Źródło: Pixabay
Dzień dobry.
Ciężko mi się wstawało chociaż obudziłam się przed budzikiem. Naprawdę chciałam jeszcze poleżeć, ale nic z tego, trzeba było zwlec cielsko z łóżka i ogarniać się do pracy. Na spacerze z psem było dziwnie, bo pies jest jakiś apatyczny. Do tego albo nie je wcale albo je bardzo mało. Jutro będę dzwonić do weterynarza jeśli sytuacja będzie trwała nadal.
W pracy był kocioł. Przyjechali wszyscy święci włącznie z założycielem. Próbujemy postawić na nogi strefę B2B, ale ja mam wrażenie, że te wszystkie szaleńcze działania to tylko przyklejanie plasterka na złamanie. Może się mylę, nie wiem. Weryfikowałam dzisiaj kilka problematycznych zleceń i mam wątpliwości czy zrobiłam to dobrze. Zajęło mi to prawie cały dzień. Dałam z siebie wszystko, ale czy nie popełniłam błędu? Nie wiem. Nic już nie wiem. Wracając z przerwy spotkałam mojego byłego lidera. Przyszedł na rozmowę w sprawie pracy na kierownika zmiany. Strasznie mnie to ucieszyło, bo uwielbiałam z nim pracować i uważam, że byłby super nabytkiem. Trochę się tylko obawiam, że mogą go zdyskwalifikować przez wiek, bo to gość po 40, a u nas jednak bardzo mocno stawia się na młodych. Mam jednak nadzieję, że dostanie szansę, bo to naprawdę fajny gość i dobrze się z nim pracuje. Wyszłam z pracy naprawdę zmęczona i wypruta z jakichkolwiek emocji. To był ciężki dzień.
Przyjechałam do domu to chwilę usiadłam do komputera i napiłam się kawy. Miałam mało czasu, bo po niecałej godzinie musiałam zbierać się na terapię, ale taka chwila dla siebie dobrze mi zrobiła. Trochę mnie rozdrażniał dźwięk telefonu służbowego i nie potrafiłam tego zignorować. Za dużo myśli pochłania mi ostatnio praca, a będzie jeszcze gorzej, gdy wrócę na Bolta.
Na terapii było bardzo sennie. Nie mogłam się na niczym skupić. W przerwie zapytałam terapeutę, który jest kierownikiem ośrodka co z moim przejściem na terapię pogłębioną, bo już zgłupiałam czy przechodzę czy nie. Będzie się konsultował z innym terapeutą i da mi znać za około tydzień. Spoko, poczekam, nigdzie mi się nie śpieszy. Trochę się co prawda już męczę na tej podstawowej, ale będę na niej cierpliwie siedzieć tyle ile trzeba. Nie chcę nic na siłę przyśpieszać. Będzie co ma być i na wszystko przyjdzie odpowiednia pora.
Po powrocie do domu wzięłam prysznic i zmęczona padłam na fotel przed komputerem. Nie mam na nic siły. Jestem po prostu wykończona i zestresowana tym, że popełniłam dzisiaj w pracy błędy. Kierowniczka klepnęła mi tydzień urlopu na przełomie lipca i sierpnia i szczerze mówiąc nie mogę się go doczekać, bo naprawdę potrzebuję odpocząć. Jestem jakaś przeładowana wszystkim chociaż obiektywnie rzecz ujmując nic złego się nie dzieje. Nie wiem co mi jest.
Idę odpoczywać i obejrzeć kawałek meczu zanim padnę spać. W przyszłym tygodniu drugie zmiany to nie obejrzę nic.
Do jutra.