Łotwa 2026. Dzień 3

Words
266
Reading
2 min
Listen
Play
2h

To był ostatni dzień na Łotwie (lot mamy po 8.00, więc jutro czeka nas tylko trasa na lotnisko i nic więcej). Zaczęliśmy go od wizyty w sklepie na przeciwko kamienic, które swego czasu uwieczniłem na fotografii, którą później publikowałem w wielu miejscach. Teraz jest ona historyczna, bo sąsiednie budynki wyburzono. Nie wiem jak ktoś mógł na to pozwolić...

Z ulicy Miera pojechaliśmy do centrum. Zajrzeliśmy do Trzech Braci, gdzie znajduje się Muzeum Architektury, ale dostępna była tylko jedna sala.

Po Trzech Braciach przyszła pora na Muzeum Sztuki "Rīgas Birža". Sporo eksponatów z Chin, Japonii, Indii oraz europejskie malarstwo. Ale moim zdaniem obrazy mogłyby być lepiej wyeksponowane, bo niektóre wisiały wysoko, a miejsca na dodatkowe ściany tam nie brakuje.

Kolejnym przystankiem była kawiarnio-piekarnia Mīkla, w której byliśmy wczoraj z Martą...

Wypiliśmy kawę i poszliśmy do kolejnego muzeum sztuki (LNMM) dokończyć wczorajsze zwiedzanie.

Bez presji czasu zobaczyliśmy wszystkie wystawy czasowe, ale to temat na osobne posty. Może po powrocie znajdę czas, żeby je opisać.

F9044668-7946-4313-8BA6-2EBB7FEF11A9.JPG

Po LNMM wróciliśmy na mieszkanie. Zostawiliśmy rzeczy i po chwili odpoczynku pojechaliśmy do Rocket Bean Roastery na kolejną kawę i ciastko. Lokal jest na przeciwko kamienicy, w której swego czasu było wystawione mieszkanie za 58K euro. Pisałem o tym trzy lata temu tutaj.

506E50FD-F35B-4421-B772-24929787CD0E.JPG

Niestety podczas pobytu w lokalu zaczęło padać, więc po wypiciu kawy wróciliśmy tramwajem na mieszkanie. Po 21.00 poszliśmy na ostatnie zakupy do Rimi. Oddaliśmy butelki. Kupiliśmy łotewskie specjały. I tyle.

PS. O 6.00 musimy się zbierać. Nawet nie zamierzam spać. Tym bardziej, że gdzieś nad nami lub obok nas jakiś niezidentyfikowany kretyn (nie brzmi jak Łotysz) zapomniał, że jest cisza nocna.