This content got low rating by people.

"Pełna chata" - serial słodki, że aż trach!

zwora(68)
Published in
#polish
Words
403
Reading
2 min
4y
Listen to this post
~3 min

Ponad 30 lat temu premierę miał serial „Pełna chata”. Opowiadał o doskonałej ekipie składającej się z trzech facetów w średnim wieku i trzech córeczkach jednego z nich. Cechowała go niezwykła cukierkowość, zewsząd płynący morał i bardzo schematyczne rozwiązania scenariuszowe. Dlaczego zatem zająłem się tym akurat serialem? Ano oglądałem go jako łepek i bardzo mi się wówczas podobał.

Siłą rzeczy przy telewizorze znajduję się zatem i ja. I właśnie ten serial pokazuje niezwykle dobitnie jak mocno zmieniła się telewizja i seriale. Popatrzmy: piszę, że serial jest cukierkowy. No naprawdę – każdy każdego kocha i dąży do tego by rozwijać relację w rodzinie i ze znajomymi. To autentycznie śmieszy, czasem przeszkadza, ale też jest budujące. Bo kicz i humor świetnie rozładowują „poważne rozmowy”, które są tak mocno wyolbrzymione w tym dziele.

1fe959e6-2dd5-11e4-bfe4-0025b511229e.jpg

Co jednak mnie zastanawia. To serial z drugiej połowy lat 80-tych, kontynuowany przez osiem kolejnych sezonów. I jest to serial „białego człowieka klasy średniej”. Każdy chce mieć taką rodzinę jak w tym serialu, ale wiemy, że realnie coś takiego nie istnieje. Ale co jest zdumiewające w „Pełnej chacie” są elementy, które porównujemy do współczesnych produkcji. Wyobraźmy sobie, że w dzisiejszych serialach praktycznie nie pojawiają się osoby ciemnoskóre. Wyobrażacie sobie dziś, by tak słodka produkcja miała w sobie tylko i wyłącznie pewien wąski element rasowy? Byłoby to ciężkie. Przynajmniej ja sobie takiego dziś dzieła w podobnej kategorii nie przypominam.

Inna sprawa – myśl konserwatywna która unosi się nad tym filmem jest naprawdę dla lat 80-tych i 90-tych znamienna. Wyobrażacie sobie, by dziś w serialu dorośli faceci w serialach nosili dzieci na rękach, zasypiali z nimi czy też w ogóle mieli problem z „innością” (chodzi np. o potępienie tatuaży czy też przebrania faceta w sukienki, które jeden z bohaterów nazywa „zboczeniem”)? Coś mi mówi, że twórcy mogli by mieć również poważne problemy.

0e900c792e3b10e764a1100ccb7e7d4b.jpg

Serial „Pełna chata” zaskakująco pokazuje jak mocny wpływ na współczesną kulturę ma polityczna poprawność. Mimo, że jest to serial niezwykle grzeczny i kulturalny może po latach spotkać się z atakami od obrońców różnorodności kulturowych. W „Pełnej chacie” cały czas wszystko jest na swoim miejscu. Bo dzięki temu rodzina jest na swoim. I jest to budujące.

Dla nas Polaków wychowujących się na początku lat 90-tych jest to także niezwykłe wspomnienie tego, jak prezentowano nam miejsce doskonałe. Amerykańską klasę średnią, którą tak mocno wówczas chcieliśmy być. To robiło wrażenie, bo właśnie płaciliśmy rachunek za komunę, a tu ukazanie rodzinki bezproblemowej, spontanicznej i tak mocno wiecznie uśmiechniętej...

"Pełna chata" - serial słodki, że aż trach! | Ecency