Mieszkańcy Konga zostali krwawo doświadczeni przez kolonialne ambicje króla Belgii Leopolda II na przełomie XIX i XX wieku. Wówczas „cywilizowany” świat grzmiał z oburzenia, a opowieści o ludobójstwie i okaleczaniu Kongijczyków miały stać się jedynie mroczną lekcją historii. Sto lat później kauczuk i kość słoniową zastąpił kobalt, a miejsce „krwawych Belgów” zajęli po cichu Chińczycy.
Książka Siddhartha Kary to wstrząsający dowód na to, jak współcześnie „krew Kongijczyków zasila naszą codzienność”. To lektura, która sprawia, że każde spojrzenie na ekran smartfona czy deskę rozdzielczą samochodu elektrycznego staje się ciężkie od moralnego niepokoju. Autor odsłania mechanizmy współczesnego niewolnictwa, bez którego nasza cyfrowa rzeczywistość przestałaby istnieć.
Siddharth Kara to uznany na świecie ekspert ds. współczesnego niewolnictwa i handlu ludźmi, wykładowca na Harvardzie i Berkeley. Kara nie pisze zza bezpiecznego biurka – od ponad dwudziestu lat dokumentuje warunki życia wyzyskiwanych w najniebezpieczniejszych zakątkach globu. „Krwawy kobalt” to owoc jego ryzykownych wypraw do Demokratycznej Republiki Konga (DRK), gdzie docierał do nielegalnych kopalń, do których wstępu nie mają ani dziennikarze, ani organizacje międzynarodowe.
Książka jest mroczną podróżą przez łańcuch dostaw metalu niezbędnego do produkcji baterii litowo-jonowych.
Siddharth Kara wielokrotnie nawiązuje do „Jądra ciemności” Josepha Conrada, pokazując, że choć czasy się zmieniły, mechanizm eksploatacji Konga pozostał identyczny. To literatura bolesna, ale absolutnie niezbędna. Kara demaskuje konkretne kłamstwa Apple, Google, Tesli czy Microsoftu, nadając statystykom twarz konkretnych ofiar.
W dobie boomu na elektromobilność, książka stawia kluczowe pytanie o cenę naszej wygody. To literacki cios w splot słoneczny zachodniego konsumpcjonizmu. Po lekturze „Krwawego kobaltu” dwa razy zastanowisz się, czy Twój telefon naprawdę wymaga wymiany na nowszy model. To jedna z tych książek, które odbierają komfort bycia nieświadomym konsumentem.
W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.