Główna refleksja towarzysząca niedawnej 20. rocznicy mojego wyjazdu na Łotwę związana jest ze smartfonami. W 2006 roku ich nie było i wydaje mi się, że mocno wpłynęło to na jakość moich łotewskich przeżyć. Mieszkając na prowincji miałem naprawdę sporo czasu do przemyśleń. No ale nawet nie było opcji, by czas ten tracić w mediach społecznościowych.
W lipcu zrobiłem rekordową ilość rolek na Instagrama. Wiem jednak, że najlepsze co mogą zrobić ich potencjalni odbiorcy to ograniczyć media społecznościowe. Paradoks tkwi w tym, że jeśli to zrobią to szansa na trafienie na KBK jest bardzo mała. Jak więc to pogodzić?
Na to pytanie postaramy się odpowiedzieć za tydzień (środa, 29 lipca) podczas pierwszego spotkania "Pracowni zmian". Jest to robocza nazwa cyklu (nic lepszego na razie nie przyszło mi do głowy), w ramach którego będziemy szukali jakiś praktycznych rozwiązań realnych problemów. Na początek pochylimy się nad mediami społecznościowymi.
Znalezienie rozwiązania nie będzie łatwe, ale wydaje mi się, że jest możliwe. Media społecznościowe mimo wszystko różnią się od prawdziwego Matrixa. Różnica podstawowa jest taka, że w filmie to fikcja lepiej smakowała. Jeśli ktoś wyszedł z Matrixa to musiał jeść jakąś ohydną papkę. Z mediami społecznościowymi jest odwrotnie: życie bez nich smakuje lepiej. Wiem to doskonale.
Problem tylko w tym, że Facebook i Instagramy zmonopolizowały przepływ informacji. Jak ktoś nie ma dużych środków, to trudno znaleźć alternatywę. Ulotki, plakaty - ludzie na to nie zwracają uwagi.
Trafiłem wczoraj na wpis Ani, która niedaleko ma pracownię. Wiem o jej istnieniu, bo rok temu pisała kredą na chodnikach o jej otwarciu. We wpisie zwraca uwagę, że poświęca wiele czasu na tworzenie rolek, żeby dotrzeć do ludzi, ale efekt i tak zwykle jest kaprysem algorytmu.
No i tak oto mamy twórców tracących czas na robienie treści, przy których tracą czas ludzie przeglądający Instagrama. No tylko jeśli nie będzie zarówno rolek jak i przeglądających, to nikt się nie dowie o tej czy innej działalności.
Rozwiązanie tego problemu jest prawdziwym wyzwaniem właśnie dlatego, że zbyt wiele rzeczy jest powiązanych ze sobą. Z jednej strony chcemy by ludzie przychodzili do KBK a nie tracili czas na IG, ale bez tego IG trudniej do nich trafić. Gdyby nie rolka sprzed roku, która poszła viralowo, to bez wątpienia bylibyśmy w gorszym miejscu.
Do tego wszystkiego dochodzi aspekt, że social media są dla biznesu konkretnym wskaźnikiem i zrezygnowanie z nich to świadome odrzucenie części kart do gry...