Ciekawy historii pułkownika Ryszarda Kuklińskiego wszedłem w posiadanie książkę Sławomira Cenckiewicza "Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów" już kilka lat temu. Kukliński to jednego z najbardziej kontrowersyjnych oficerów LWP, który podjął w latach siedemdziesiątych XX wieku współpracę amerykańską agencją wywiadu CIA. Książkę zaczynałem czytać kilka razy, ale za każdym razem odkładałem po przeczytaniu 2-3 pierwszych rozdziałów. W końcu zmobilizowałem się, żeby przebrnąć przez całą książkę.
Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów nie jest kolejnym głosem w jałowej i trwającej bez końca dyskusji pod hasłem "bohater czy zdrajca". Choć autorzy z sympatią spoglądają na postać i działalność "Jacka Stronga", to ich książka jest przede wszystkim próbą rzetelnego przybliżenia szpiegowskiego rzemiosła, jakim posługiwał się Kukliński. W oparciu o nieznane i niepublikowane dokumenty z archiwów tajnych służb PRL oraz bogatej literatury z Rosji i Stanów Zjednoczonych, Sławomir Cenckiewicz i Sebastian Rybarczyk opisują szpiegowską działalność Kuklińskiego w szerszej, nigdy nie opisanej perspektywie wojny wywiadów pomiędzy KGB i GRU a CIA. Czy "Jack Strong" był rzeczywiście wyjątkowym i cennych agentem CIA? Co wiedział? Dlaczego cieszył się tak wielkim zaufaniem Jaruzelskiego, Kiszczaka i "towarzyszy radzieckich"? W jaki sposób ograł stąpającą mu po piętach WSW? I jak zdołał uciec z Polski? O tej niesamowitej historii przeczytacie w tej książce.
Historia i losy płk. Kuklińskiego jest niezwykle ciekawa z różnych względów, ale wielokroć do dalszej lektury zniechęcały mnie głupoty, które wypisuje autor na podstawie danych z teczki akt personalnych płk. Kuklińskiego. Cytując urywki z początku kariery oficera, a w zasadzie to chorążego Kuklińskiego, zaraz po ukończeniu Oficerskiej Szkoły Piechoty nr 1 "...ponad rok dowodził najpierw plutonem strzelców w 49. Pułku Piechoty, a później 9. Pułkiem Piechoty...". Nie wiem, czy autor zdaje sobie sprawę z różnic między plutonem a pułkiem. Na dodatek nawet w LWP chorąży nie dowodził pułkiem. Zaledwie trzy lata później "...przenieśli się z Piły do Kołobrzegu, wtedy Ryszard awansował na pomocnika dowódcy, a później na dowódcę 3. Brygady Przeciwdesantowej Obrony Wybrzeża w Kołobrzegu." Mowa tu o oficerze w stopniu porucznika, no nie klei to się, żeby porucznik dowodził brygadą.
Wiele uwag też mam do interpretacji opinii służbowych różnych oficerów, bo zauważyć należy, że publikacja nie skupia się wyłącznie na Kuklińskim. Kiedy autor przytacza pochlebne opinie przełożonych o Ryszardzie Kuklińskim, gdzie często mowa jest o "...zaangażowanej, głęboko ideowej postawie partyjnej", to w jego ocenie świadczy to o ponadprzeciętnej inteligencji i sprycie Kuklińskiego, który potrafił się doskonale kamuflować. Kiedy takie same zapisy pojawiają się w przypadku innych oficerów Sztabu Generalnego LWP, to autor odczytuje je jako dowód ich zaangażowania w sowietyzację Polski. Tak się składa, że przez kilka lat służby wojskowej zajmowałem się sprawami kadrowymi i miałem możliwość zapoznania się z tysiącami opinii służbowych żołnierzy, wiele z nich powstało w PRLu, większość z nich wyglądała, jakby były pisane przez kalkę według jednego szablonu. Podobnie było w przypadku wniosków o medale resortowe, które powstawały na zasadzie "kopiuj-wklej", pamiętam, że pierwszym ministrem Obrony Narodowej, który postanowił z tym walczyć, był Radosław Sikorski w 2005 roku.
Cenckiewicz pisze, że na początku lat 70. "Kukliński na wszelkie sposoby starał się torpedować pomysły zmierzające do awansowania go i odesłania do któregoś z okręgów wojskowych." W przypadku oficerów starszych z ambicjami generalskimi dobrze widziane było, żeby oprócz kursów generalskich w ASG zdobyli praktykę dowódczą, szczególnie jeżeli wcześniej nie mieli okazji dowodzenia na szczeblu pułku lub brygady. W przypadku Kuklińskiego przypada to na początek jego współpracy z CIA, co autor tłumaczy, że pułkownik nie chciał tracić dostępu do największych tajemnic Sztabu Generalnego. Kukliński był wtedy jeszcze podpułkownikiem i o generalskich lampasach nie myślał, a awans na pełnego pułkownika mógł otrzymać na zajmowanym stanowisku, bez spychania na boczny tor, bo tak należało w tamtym czasie rozumieć wyznaczenie na stanowisko dowódcze z dala od Warszawy. Jeżeli prześledzi się kariery oficerów to można zauważyć pewną zależność, albo robią karierę, wspinając się po kolejnych stanowiskach dowódczych, wtedy łatwiej jest o generalską buławę, albo wybierają karierę sztabową z dala od jednostek liniowych. Właśnie taką drogę wybrał płk Kukliński.
Odszedłem od oceny książki, ale trudno jest mi pozytywnie odnieść się do laurki, którą Cenckiewicz postanowił wystawić płk. Kuklińskiemu. Osobiście w przeciwieństwie do Cenckiewicza mam raczej stosunek ambiwalentny do płk. Ryszarda Kuklińskiego. Może dlatego, że ja w przeciwieństwie do autora składałem przysięgę wojskową i rozumie związane z tym obciążenie, które na siebie wziąłem. Według Cenckiewicza "Jack Strong" może być usprawiedliwiony, bo on złamał przysięgę PRL. Każdy ma prawo do własnej oceny postępowania pułkownika. "Atomowy szpieg..." to z pewnością lektura dla tych, którzy interesują się historią Polski, zimną wojną i chcieliby bliżej poznać tajemniczą postać Ryszarda Kuklińskiego. Do dziś CIA nie ujawniło żadnego z dokumentów, które przekazał im Kukliński, kilka lat temu przekazano jedynie amerykańskie opracowania analityczne w sprawie stanu wojennego wykonane na podstawie dokumentów otrzymanych od "Jacka Stronga".
data wydania: 13 październik 2014
ISBN: 9788377854778
liczba stron: 592
kategoria: literatura faktu, publikacja historyczna
język: polski
Ocena (w skali 1-10): 5
W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.