Dziennik grubasa #58

lesiopm(72)
Published in
#polish
Words
580
Reading
3 min
Listen
Play
9y

Minął kolejny tydzień, po ostatnich zawirowaniach spowodowanych przeprowadzką, w tym tygodniu nasze życie powoli wróciło do normalności. Z utęsknieniem wyglądamy wiosny, żeby cieszyć się aktywnością na świeżym powietrzu. Dzisiaj Belgię nawiedziły "arktyczne mrozy", a po naszemu temperatura odczuwalna spadła poniżej 0 oC. Wybrałem się dziś na spacer do centrum miasta, to po drodze spotkałem kilka osób w długich futrach i takich samych czapkach, jedna dziewczyna przebiła wszystko. Miała na sobie ocieplane spodnie trekkingowe, taką samą kurtkę z kapturem naciągniętym na czapkę, rękawiczki i na twarzy bandanę zasłaniającą pół twarzy. Myślę, że taki ubiór sprawdziłby się Alpach lub niższych partiach Himalajów i tam by nikogo nie dziwił. U mnie natomiast spowodował szeroki uśmiech na twarzy.

Trochę się poszwendałem po okolicy, niejako robiąc swoisty rekonesans po części miasta w której teraz mieszkam, a nie miałem okazji, ani potrzeby bywać tu wcześniej. Generalnie chyba bez potrzeby nie będę wybierał się ponownie na spacery w te okolice, nic ciekawego. Następnym razem będę się kierował w przeciwną stronę, gdzie niedaleko jest las, który znam dobrze z poprzednich lat, kiedy to spacerowałem i biegałem po nim.

W zeszłym roku spotkała mnie tam ciekawa przygoda, wyznaczyłem sobie marszrutę wcześniej na mapie i poruszałem się zgodnie z planem, w pewnym momencie zobaczyłem tabliczki informujące, że dalej jest teren prywatny, ale że nie było jakichś zasieków, to sobie nic z tego nie robiłem i dalej poruszałem się wzdłuż brzegu jeziora w nadziei, że droga przez przesmyk między dwom jeziorami będzie otwarta. Jak doszedłem do tego przesmyku ukazały mi się ogrodzenia gospodarcze i jakieś płoty, a na dodatek z jednej bramy wyszedł pewien starszy jegomość. Z racji, że nie było sensu uciekać, grzecznie się przywitałem i zapytałem łamaną francuszczyzną "czy mogę przejść na drugą stronę?". Pokręcił przecząco głową i zaczął coś mówić, większości nie rozumiałem, więc zgodnie z prawdą odpowiedziałem zdaniem, które mam opanowane do perfekcji, nawet akcenty stawiam odpowiednio :))) "Je ne comprends pas en français", wtedy nastąpił cud, starszy pan przełączył się na angielski, okazało się, że to emerytowany żandarm i pracował wcześniej w bazie NATO-wskiej. Przedstawiłem się, wyjaśniłem, że jestem Polakiem itp., na co on, że bardzo ceni Polaków, szczególnie za pracowitość, że znał wielu naszych rodaków, którzy przybyli do Belgii w okresie międzywojennym do pracy w kopalniach, teraz żyją tu ich dzieci, niestety niewielu z nich mówi po polsku.

Wracając do mojej marszruty to nie pozwolił mi przejść przez przesmyk, bo jak stwierdził nie ma tam przejścia, ale pozwolił i polecił mi wrócić "promenadą" wzdłuż jego jeziora. Ta promenada to była wąska ścieżka wśród drzew nad samym brzegiem jeziora. Łączyła kolejne kładki dla wędkarzy. I takie widoki też tam spotkałem w marcu.

DSC_0031.JPG

DSC_0026.JPG

Podsumowanie sportowe tego tygodnia nie wygląda jeszcze imponująco:

  • marsz / chodzenie - 3 razy - w sumie 17,47 km
  • jazda rowerem - 1 raz - 35,38 km
  • maszyna ekliptyczna (orbitrek) - 1 raz - 8,70 km
    Jutro zrobię drugie podejście do pływania :)

Dziennik postępów odchudzania:

Aktywność fizyczna:

marsz popołudniu około 5,5 km w około godzinę, szczegóły na STRAVA

Posiłki

Śniadanie:

musli z jogurtem naturalnym + 2 suszone śliwki i morela

II śniadanie:

jabłko / kilka orzechów laskowych

Obiad:

kurczak grilowany, ziemniaki zapiekane w piekarniku, surówka z czerwonej kapusty.

Przekąska:

jogurt / banan

Kolacja:

sałatka z pomidorów i papryki + 2 plastry szynki gotowanej

Według programu FITATU moje dzisiejsze PPM wynosiło 2072 kcal, natomiast w ciągu dnia spożyłem 1801 kcal.

WAGA STARTOWA: 100 kg
WAGA OBECNA: 90,6 kg (zmiana dzienna -0,6 kg)
WAGA DOCELOWA: 85 kg

Dziennik grubasa #58 | Ecency