Twój telefon wie o tobie wszystko. Recenzja „Cokolwiek wybierzesz” Jakuba Szamałka

Words
604
Reading
3 min
Listen
Play
10m

Ilustracja tytułowa recenzji książki.jpg


Pierwszy raz przeczytałem tę książkę pięć lat temu. Ostatnio Audioteka wypuściła słuchowisko w formule superprodukcji, nadarzyła się więc idealna okazja, by odświeżyć sobie bestseller Jakuba Szamałka, otwierający trylogię „Ukryta sieć”. Przede wszystkim chciałem jednak sprawdzić, czy ten tekst wciąż trzyma rękę na pulsie, czy może w epoce galopującej technologii i wszechobecnej sztucznej inteligencji zdążył już trącić myszką.

O czym jest „Cokolwiek wybierzesz”?

Punktem wyjścia jest z pozoru banalny wypadek drogowy w centrum Warszawy. Za kółkiem ginie Ryszard Buczek, znany z roli Pana Migdała w kultowym programie dla dzieci. Wszystko wskazuje na to, że celebryta po prostu stracił panowanie nad autem.

Julita Wójcicka, młoda dziennikarka plotkarskiego serwisu megapompon.pl, jako pierwsza puszcza newsa w sieć. W świecie tabloidów śmierć gwiazdora to żyła złota gwarantująca setki tysięcy klików, więc Julita zaczyna drążyć. Rozmowa ze świadkiem zdarzenia, emerytem Leonem Nowińskim, odpala w jej głowie dzwonki alarmowe: z tym wypadkiem coś jest mocno nie tak. Wójcicka czuje pismo nosem – rzetelne, głośne śledztwo to dla niej bilet do prawdziwego, poważnego dziennikarstwa i szansa na ucieczkę od żenujących wierszówek pisanych pod algorytmy. Jednak ostrzeżenie, które wkrótce dostaje od anonimowego nadawcy, jasno daje do zrozumienia, że wdepnęła w bagno. Zlekceważenie tej groźby kończy się dla niej koszmarem.

Choć tajemniczy haker bezlitośnie ją upokarza, publikując w sieci jej prywatne, intymne zdjęcia i nagrania, Julita nie składa broni. Rozpoczyna śledztwo na własną rękę, a jej niespodziewanym sojusznikiem zostaje Janek Tran – etyczny haker (white hat) i policjant z wydziału do walki z cyberprzestępczością. Wkrótce oboje odkrywają, że kulisy śmierci telewizyjnego gwiazdora są znacznie mroczniejsze, niż ktokolwiek śmiał przypuszczać.

Szamałek bez znieczulenia obnaża trzy oblicza współczesności:

  1. Medialne korporacje: Fabryki klikbajtów, w których etyka dziennikarska została złożona na ołtarzu monetyzacji i odsłon reklamowych.
  2. Darknet: Przestrzeń podziemnego internetu, w której za kryptowaluty można kupić dosłownie każdą ludzką nikczemność. Autor genialnie edukuje czytelnika – relacja Julity i Janka to przystępny, pozbawiony bełkotu przewodnik po technologiach, które sterują naszą codziennością.
  3. Nowe oblicze zbrodni: Przestępczość XXI wieku nie potrzebuje kominiarek i łomów. Dziś morderstwa dokonuje się kilkoma linijkami kodu, a najgroźniejszą bronią bywa smartfon w Twojej kieszeni.

Autor pokazuje rzeczywistość, z której niby zdajemy sobie sprawę, ale o której na co dzień wolimy nie myśleć. W książce pada kluczowe zdanie, które idealnie diagnozuje współczesne społeczeństwo: „Nadal nie przestawało go szokować, jak mało ludzie wiedzą na ten temat, jak bardzo nie rozumieją świata, który ich otacza — i jak mało ich to obchodzi”.

Moje wrażenia — ostrzeżenie, które nie wietrzeje

Siedem lat od papierowej premiery to w świecie cyfrowym cała epoka. Można by zakładać, że książka z 2019 roku będzie dziś technologicznym skansenem. Nic bardziej mylnego! W dobie generatywnego AI, zaawansowanych deepfake’ów i kradzieży tożsamości podstawowa higiena cyfrowa oraz zdrowy rozsądek są ważniejsze niż kiedykolwiek.

Szamałek w arcyprosty, obrazowy sposób tłumaczy anatomię cyberataków. Robi to tak sugestywnie, że natychmiast po lekturze wchodzisz w ustawienia telefonu i z przerażeniem sprawdzasz, którym aplikacjom bezrefleksyjnie dałeś dostęp do mikrofonu, kontaktów i lokalizacji. Zamiast archaicznych ramot z kanonu lektur, to właśnie trylogia Szamałka powinna być obowiązkowo przerabiana w szkołach ponadpodstawowych – jako praktyczny podręcznik przetrwania w cyfrowym świecie.

Polecam z czystym sumieniem: zarówno zatwardziałym fanom techno-thrillerów, jak i tym, którzy omijają ten gatunek szerokim łukiem. Szamałek napisał znakomity, trzymający w napięciu kryminał, który pod płaszczykiem rozrywki serwuje potężne, nieprzedawniające się ostrzeżenie.

Przetestujcie sami. Tylko najpierw sprawdźcie uprawnienia w swoich telefonach – i zanim znowu bezmyślnie klikniecie „akceptuję regulamin”, zastanówcie się dwa razy, co właśnie oddajecie.

Ocena: 8/10 ⭐

Ilustracja tytułowa recenzji książki(1).jpg


W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.