Z toru Top Gear do Białego Domu, czyli wnuk Hitlera kandyduje na prezydenta. Recenzja „Fałszywego kandydata” Briana Kleina
Sięgając po tę książkę, spodziewałem się tradycyjnego, pełnego gabinetowych tajemnic thrillera politycznego. Dostałem coś zupełnie innego, ale wciąż zaskakująco wciągającego. Brian Klein to nazwisko doskonale znane pasjonatom motoryzacji – facet przez 28 sezonów reżyserował kultowy brytyjski magazyn Top Gear. Kiedy lockdown wyhamował plany telewizyjne, postanowił wreszcie zrealizować pomysł, który tlił się w jego głowie od lat. Efektem jest „Fałszywy kandydat” – i trzeba przyznać, że to nad wyraz udany, dynamiczny debiut literacki.
Autor postanowił wskrzesić jedną z najbardziej nośnych teorii spiskowych XX wieku: mit o sfingowanej śmierci Adolfa Hitlera i Ewy Braun. Według tej koncepcji para dyktatorów miała uciec „szczurzym szlakiem” do Ameryki Południowej, by tam w spokoju dożyć późnej starości. Klein zadał sobie proste pytanie: dlaczego wódz III Rzeszy nie miałby wybrać drogi ucieczki, którą skutecznie podążyły setki jego oddanych oficerów? To założenie stało się fundamentem całej powieści.
Skok na bank w Buenos Aires i mroczny sekret kandydata
Akcja rusza w 2012 roku. Po drobiazgowych przygotowaniach trójka zawodowych kasiarzy włamuje się do jednego z banków w Argentynie, czyszcząc kilkaset skrytek depozytowych. Po udanym skoku dzielą łup na trzy części – każdy ma przyczaić się ze swoją dolą, dopóki kurz nie opadnie. Oficjalne śledztwo obejmuje inspektor Nicholas Vargas, lecz szybko okazuje się, że odzyskaniem zawartości sejfów zainteresowana jest jeszcze jedna, niezwykle wpływowa siła. Jedna ze skrytek skrywała bowiem materiały, które pod żadnym pozorem nie mogą ujrzeć światła dziennego – ich ujawnienie zniszczyłoby kampanię Johna George'a Franklina, faworyta w nadchodzących wyborach na prezydenta USA.
Gdy policjanci dowodzeni przez Vargasa docierają do pierwszego ze sprawców, zamiast na przesłuchanie trafiają na jego zwłoki. Ktoś metodycznie poluje na włamywaczy i szuka konkretnego depozytu. Tajemniczy czyściciel popełnia jednak błąd – zostawiony na miejscu zbrodni telefon staje się punktem zaczepienia dla argentyńskiej policji. Trop prowadzi prosto do Richarda Franklina, ojca prezydenckiego kandydata i szefa gigantycznego koncernu Franklin Pharmaceutical Corporation z San Francisco. W rozwikłaniu międzynarodowego spisku Vargasowi nieformalnie pomaga wieloletni przyjaciel po fachu – porucznik Troy Hembury z LAPD.
Retrospekcje: Bormann buduje dynastię
Współczesny wyścig z czasem przeplatany jest historycznymi retrospekcjami z 1945 roku. Z oblężonego Berlina uciekają Adolf Hitler, Ewa Braun oraz Martin Bormann. To właśnie Bormann projektuje całą operację: podstawione zwłoki w bunkrze, korytarz ewakuacyjny przez Europę i przerzut statkiem do Buenos Aires.
Bormann nie ucieka z pustymi rękami. Kapitał ze zrabowanego złota europejskich banków, bezcennych dzieł sztuki i majątków wymordowanych rodzin żydowskich zostaje starannie wyprany przez szwajcarskie konta. To ten majątek daje podwaliny pod nową tożsamość Hitlera, który w Argentynie przyjmuje nazwisko Franklin i zakłada firmę farmaceutyczną, z czasem przenosząc interesy do Stanów Zjednoczonych. Richard Franklin okazuje się biologicznym potomkiem wodza Rzeszy.
Współcześnie Vargas i Hembury muszą na dwóch kontynentach zrobić wszystko, by zapobiec politycznej katastrofie: wyborowi biologicznego wnuka Hitlera na najwyższy urząd w państwie, co ostatecznie przypieczętowałoby makiaweliczny plan Bormanna.
Moje wrażenia — telewizyjny montaż i czysta rozrywka
To rasowy, pulpowy thriller z historią i polityką w tle, stworzony z myślą o miłośnikach wielowątkowych spisków. Ćwierć wieku pracy Kleina na planach telewizyjnych czuć w każdym akapicie: sceny są bardzo plastyczne, przejścia między wątkami ostre jak cięcia w montażowni, a tempo nie zwalnia ani na moment.
Autor operuje mocno uproszczonym schematem determinizmu genetycznego: skoro dziadek był potworem, to syn i wnuk automatycznie dziedziczą zło w DNA. Trudno też traktować serio wizję, w której taka dynastia bez problemu kamufluje się przez siedemdziesiąt lat, przechodząc bez potknięcia przez bezwzględną weryfikację współczesnych mediów i wywiadów w trakcie kampanii prezydenckiej.
Nie ma sensu szukać tu prawdy historycznej czy wielowarstwowej psychologii postaci – to w stu procentach czysta fikcja literacka. Klein nie jest filozofem, lecz reżyserem widowiska. Duet Vargas–Hembury wypada naturalnie, dynamika śledztwa wciąga, a książka perfekcyjnie spełnia swoje zadanie jako niezobowiązująca lektura w pociągu, samolocie czy podczas deszczowego popołudnia.
Ocena: 6/10 ⭐
W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.