Miejsca trzecie nie są nimi dzięki wydarzeniom, ale pomimo - oto jedna z prawd, które uświadomił mi Oldenburg (a w zasadzie lektura jego książki "The Great Good Place"). Eventy nie są w DNA miejsc trzecich. A co jest? Spontaniczne spotkania i rozmowy. I jest zasmucającym aspektem obecnych czasów, że ludzie muszą mieć wszystko tak zaplanowane, że wielu w ogóle nie wyobraża sobie wizyty w KBK bez żadnej okazji. Tymczasem to właśnie nieplanowane rozmowy mogą być najciekawsze. Pamiętam doskonale pierwszą wizytę w KBK prof. Leszka Bednarczuka. Przyszedł z Filipem i kapitanem Widejko. Usiedli sobie w naszej Szafie i zaczęli rozmowę. Uczestnictwo w niej było świetnym doświadczeniem. Kilka lat później prof. Bednarczuk w ramach Czwartkowych Wieczorów Dyskusyjnych miał u nas wykład o językach. Bardzo ciekawy zresztą. Ale to ta spontaniczna rozmowa zapadła mi bardziej w pamięć.
W KBK co do zasady nie odbywają się wydarzenia równoległe właśnie dlatego, aby jedno pomieszczenie pozostało do dyspozycji osób, które przyszły ot tak. Reguła ta do tej pory wynikała jednak raczej z chęci bycia fair wobec wspierających niż tworzenia rezerwatu dla spontaniczności. Warto jednak trzymać się tej zasady, bo pokusa może być coraz większa. Cóż, w kalendarzu miejsca ubywa. W najbliższym tygodniu tylko poniedziałek i wtorek mają po 1 wydarzeniu...