Dwie aktualne narracje dotyczące Królestwa Bez Kresu, czyli ta o "niepodległości" i ta o "trzecim miejscu" doskonale się uzupełniają, ale niestety nie oddziałują wystarczająco na emocje (tak by ludzie gotowi byli regularnie wspierać KBK). Wspomniałem już o tym w poprzednim wpisie. W opinii tej utwierdza mnie również przykład Wolnego Jazdowa, który mimo podobnego przekazu dość mozolnie zbiera na nowe czynsze.
Emocje mogą być różne. Mam wrażenie, że dominują te negatywne: ludzie robią coś wbrew czemuś, bo coś innego ich wkurza. W taki sposób w Krakowie odwołano właśnie prezydenta. W tym samym czasie Łatwogang zebrał kolejne miliony na walkę z chorobą. No cóż, walka wywołuje emocje i niewątpliwie jest to temat, który można byłoby poddać głębokiej analizie. Dla KBK byłaby ona jednak bezużyteczna. No bo z czym my niby walczymy? Z inflacją? Z samotnością? Nikt tego nie potraktuje poważnie.
No ale przecież emocje mogą być różne. Poszedłem ostatnio do Żabki odebrać paczki. Na półce zobaczyłem Cherry Coke w starej puszce. O takiej:
Był wieczór, paczki były ciężkie, więc pomyślałem sobie: jutro wrócę i kupię kilka puszek. No i co? Następnego dnia nie było ani jednej. Wszystko wykupione.
Dało mi to trochę do myślenia w kontekście KBK, bo już jakiś czas temu zauważyłem, że grupą, która najbardziej może doceniać istnienie takiego miejsca są osoby w wieku 30-40 lat, które pamiętają jeszcze analogowe czasy i ich vibe. Może więc brakującym elementem naszej narracji jest retro nostalgia i podkreślenie, że w KBK można odnaleźć ten utracony świat, w którym ludzie poznawali się i spędzali czas w realu. Oczywiście można to spotęgować poprzez odpowiednią formę. Magnetofon już kupiłem...