Wczorajszy dzień upłynął mi pod znakiem regeneracji po nockach, a jedyną wieczorną aktywnością był krótki spacer przy okazji wyrzucania śmieci. Tym razem wyjątkowo posłuchałem Garmina. Pytanie tylko, na ile w ogóle można ufać tej bezdusznej technologii? Ostatnio czytałem o wynikach badań, których celem było sprawdzenie dokładności popularnych smartwatchy w kwestii szacowania spalonych kalorii w trakcie treningu. Okazało się, że każdy z testowanych modeli bez wyjątku zawyżał ten wynik o 15–25%. W moim przypadku informacja o wydatku energetycznym podczas biegu jest mało istotna, więc te doniesienia traktuję raczej jako branżową ciekawostkę. Jednak dla kogoś, kto przykłada do tej konkretnej cyfry ogromną wagę, prawda może okazać się druzgocąca – nagle wychodzi na jaw, że podczas godzinnego biegu wcale nie spaliło się tego wymarzonego pączka!
[ENG] Yesterday was all about recovering from the night shifts, with my evening activity limited to a brief stroll to take out the trash. For once, I actually listened to my Garmin. Then again, how much faith can you really put into soulless technology? I recently came across a study that evaluated how accurately popular smartwatches track calories burned during a workout. As it turns out, every single watch tested overestimated that figure by anywhere from 15% to 25%. In my case, active calorie burn is pretty irrelevant, so I just took the findings as a fun piece of trivia. But for someone obsessing over that metric, it could be downright devastating to learn that a solid one-hour run didn't actually burn off that whole donut after all.