--
Dobry wieczór.
Zapraszam na moje trzydzieste urodziny.
Dzienników w ostatnich dniach nie było, ponieważ każdy dzień wyglądał tak samo. Wstanie -> higiena -> netflix -> sen. Whatever.
Niestety mimo najszczerszych chęci nie będę w ten dzień trzeźwa. Może tak miało być? Może po to tyle czasu trzymałam trzeźwość, żeby się najebać ostatecznie w ten dzień?
Jaka była moja ostatnia dekada? Bardzo zła. Tak naprawdę życie od jakiś 12 - 13 lat kopie mi dupsko jak tylko się da, na każdym froncie i tylko fakt, że trwa to tyle czasu pozwala mi jeszcze walczyć. Wszak zawsze po latach chudych następują grube. Bardzo dużo bólu i cierpienia dostałam, świat mnie tak pokopał, że nie życzę nikomu. Był ból, śmierć, narkotyki, alkohol, rany, blizny. Starczy. Zamykam te drzwi raz na zawsze.
Czego sobie życzę na nową dekadę życia?
Spokojnego ducha i serca. Reszta przyjdzie sama. Chcę dać z siebie wszystko dla mojego chrześniaka. Alkohol doprowadza mnie do śmierci, a on jest tak wyjątkowy, że nie zasługuje, by mnie pamiętać tylko z nagrobka. Tak samo bratanica. Mogę nie widzieć sensu w swoim życiu, zawsze widzę ich. Chcę tworzyć lepszą przyszłość, lepszy kraj, lepszy świat. Bo ten maluszek pełzający po dywanie kiedyś wyjdzie spod naszej ochronnej kopuły. I to jest moje urodzinowe życzenie: aby te dwa maluchy i każde jedno dziecko miało gdzie żyć i jak żyć. I ja chcę być tego częścią.
Tymczasem odpalam blanta [CBD], odpalam drinka i pomimo tego, że jest to w mojej własnej pogardzie palę i piję Wasze zdrowie również. Bo może moja głowa potrzebowała się pożegnać? A raczej na pewno.
Nie spierdol tego pani Paulino. Próbowałaś umrzeć milion razy przez ostatnie dziesięć lat, nie udało się ani razu. Nie jestem wierząca, a jednak nie umiem nie dostrzec, że o czymś to musi świadczyć. Więc może coś jeszcze na tym świecie znaczę i może coś jeszcze mam do zrobienia.
Więcej szans nie będzie.
Dlaczego taki kawałek ilustruje mój wpis? Bo myślę, że było warto przejść to ścierwo. Świat srał na mnie ostatnie de facto 20 lat. Tylko bez tego nie byłabym taką osobą jak jestem dziś. Każdy musi się przejebać przez swoje bagno. Może to i lepiej, że mnie zaczęło dojeżdżać w młodym wieku, gdzie miałam jakieś takie poczucie, że uuu nie zrobię sobie krzywdy, bo rodzice, bo dziadkowie. Bo dzisiaj chcę się brać z demonami za bary. I o ile jestem również w stanie wypitym alkoholem i przećpanymi dragami obdarować milion osób o tyle dobrnęłam do etapu, że nie chcę półśrodków, małych dawek, chcę trzeźwości. I tak ma teraz być.
I tak teraz będzie.
Wszystkiego najlepszego dla mnie. Trzydziestka jest wyjątkowa. Nie spierdol tego, Paula.
Sto lat ja.
Sto lat Wy.
Czyńmy dobro, to moje urodzinowe życzenie.
Wracam w poniedziałek.