Dziennik #90/2024 - świąteczny kebab

Words
234
Reading
2 min
3y
Listen to this post
~2 min


Źródło: Pixabay


Dobry wieczór.

Dość szybko się obudziłam. Byłam z tego powodu bardzo niezadowolona, ponieważ mój plan zakładał spanie do południa. Niemniej zwlekłam swe upadłe ciało z łóżka, ponieważ kudłaty musiał wyjść na dwór. Szkoda, że nie można go nauczyć korzystania z toalety.

Dzień spędziłam oglądając YT i grając w ETS2. Totalnie nic innego nie zrobiłam. Stop. Kłamię. Do tego objadałam się słodyczami. Nie chciało mi się nic robić. Jestem przeciążona pracą, a raczej ciągłymi zmianami w niej dlatego postanowiłam totalnie się odmóżdżyć. Dobrze mi ten dzień zrobił, naprawdę.

Wieczorem poszłam na spacer z psem i długo rozmawiałam ze sponsorką. Lubię z nią rozmawiać, bo dużo z tych rozmów wyciągam dla mojego trzeźwienia. To już prawie pięć miesięcy jak jestem czysta i jestem z siebie bardzo dumna. Po odstawieniu psa do domu poszłam po kebaba świątecznego i z uśmiechem na ustach zeżarłam całego bez mrugnięcia okiem. Było warto. Co prawda mięso mieszane nie jest moim faworytem, ale nie będę narzekać, był naprawdę smaczny.

I tyle. Naprawdę nie wydarzyło się dzisiaj nic wartego opisania dlatego nawet nie głosujcie na ten wpis, bo nie warto. Jestem jakaś zmęczona na co wpływ ma na pewno objedzenie się dlatego zabieram laptopa, żeby włączyć sobie jakąś głupkowatą komedię i idę do łóżka.

Z tego miejsca od razu chciałabym życzyć wszystkim wesołych i przede wszystkim spokojnych świąt, dużo zdrowia, spokoju w głowie i sercu i oczywiście dużo hajsu.

Do jutra!

Dziennik #90/2024 - świąteczny kebab | Ecency