Dziennik #233/2024 - Ukraina

Words
389
Reading
2 min
Listen
Play
2y


Źródło: Pixabay


Dobry wieczór.

Wstałam, ogarnęłam siebie i psa i pojechałam na terapie. Już na samym wstępie byłam bardzo zestresowana, ponieważ okazało się, że terapeuta podał mi nieprawidłową godzinę rozpoczęcia zajęć, więc wpadłam godzinę spóźniona. Nie robił z tego powodu problemów, wziął swoją winę na swoją klatę, ale ja i tak czułam się nieswojo plus miałam spory dyskomfort, że ominęło mnie pół zajęć. Tematem był oczywiście lęk, więc słuchałam jak zaczarowana, bo jest to temat mi bardzo bliski ostatnimi czasy. Dostałam zadanie domowe i pojechałam do domu. Po powrocie poszłam chwilę pospać przed pracą, bo byłam totalnie skonana po nieprzespanej nocy.

Jak przyjechałam do pracy to kierownik zaprosił mnie na rozmowę. Okazuje się, że Ukrainka, którą zwolniliśmy wczoraj dzisiaj wystosowała maila do kadr, że albo ją przywrócimy do pracy albo ona nas oskarży w sądzie pracy o mobbing, ponieważ zwalnianie Ukraińców jest niezgodne z prawem, ponieważ są pod ochroną unijnych dyrektyw. Szczerze mówiąc nie wiem jak to skomentować. Jestem spokojna, bo mam sumienie czyste, ale w pale nie mieści mi się takie zachowanie. Laska została zwolniona za skandaliczną wręcz produktywność [a raczej jej brak], aroganckie i agresywne zachowanie wobec przełożonych i współpracowników, a także notorycznie popełniane błędy i jeszcze ma czelność nas szantażować? To jest tak absurdalne, że nie mieści mi się w głowie. I co gorsze wystawia świadectwo swoim rodakom, bo już wszyscy przypięli łatkę roszczeniowości. I ja również, bo zaczynam mieć dość użerania się z naszymi wschodnimi sąsiadami. Wszystko tylko daj, podaj, wyłóż na tacy, a sami od siebie wysiłku zero. Kadry się osrały i chcą zrobić jakąś mediację, w której ja nie będę uczestniczyć, bo jestem tylko liderem, ale będzie uczestniczyć moja kierowniczka, więc na pewno będzie grubo. Sytuacja jest tragikomiczna wręcz. A poza tym ogólnie było spoko, odwaliliśmy kawał dobrej roboty dzisiaj. I nikt mnie nie oskarżył o mobbing.

Po powrocie do domu zabrałam kudłatka na spacer i pogadałam przez telefon z dobrym ziomkiem. Zmartwiłam się, bo dostał dobrą ofertę pracy w Warszawie, ale rozumiem chęć ucieczki z tego kurwidołka. Będzie mi go brakować, bo jestem trochę za duża na zapewnienia, że odległość nic nie zmieni w naszych kontaktach. No, ale zobaczymy.

Jestem przeorana potwornie dzisiaj i jedyne o czym marzę to relaks i sen dlatego zjem sobie kolację i idę odpocząć, bo mój mózg jest już w postaci galaretowatej. Po prostu.

Do jutra.

Dziennik #233/2024 - Ukraina | Ecency