Dziennik #16/2023 - ciekawe znalezisko

Words
463
Reading
3 min
Listen
Play
4y

Dobry wieczór.

Zaczynam się przyzwyczajać do nocnego pisania dzienników. W sumie łatwiej wtedy objąć wpisem cały dzień i wszystko co siedzi w głowie biednego, szarego człowieczka.

Tradycyjnie już [od dwóch dni hehe] przespałam pół dnia. Źle ostatnio sypiam znowu, wybudzam się non stop, mam koszmary. To sprawia, że nawet jak śpię 8-10 godzin to nijak nie czuję się wypoczęta. No, ale mówi się trudno. Nie jestem w na tyle komfortowej sytuacji, żebym mogła sobie wydziwiać i odpoczywać nazbyt długo.

Zrobiłam sobie dobry obiad w postaci pyrek, jajek sadzonych i sałatki ostatnio, a w sumie od dłuższego czasu mojej ulubionej czyli warzywa jakie mam w lodówce, wyjątkowo ser podróbka fety i sos miodowo - musztardowy. Uwielbiam. Objadłam się jak bąk i.. poszłam znowu spać, żeby o godzinie 16 móc ruszyć pełną parą do pracy.

20230119_141611.jpg
Źródło: fotografia własna

Praca wypadła dzisiaj znośnie. Mówię znośnie, bo niby osiągnęłam finansowy cel założony na dzisiaj, ale jakoś czuję niedosyt. Myślałam, że będzie lepiej. Totalnie apetyt rośnie w miarę jedzenia, bo na początku tygodnia po felernym poniedziałku nawet nie marzyłam, aby osiągnąć poziom zarobków, który mam wypracowany do dzisiaj. Cóż, czasem bywa i tak, że i mi się w dupie przewraca od nadmiaru szczęścia.

Trochę ironizuję, a jest to nic innego jak mój mechanizm obronny przed lękiem o finanse. Aktualnie po zejściu rat kredytów konto mam niemalże wyzerowane [niecałe 300 zł], a w domu mam mały zapas gotówki. Postanowiłam robić zapas gotówki i nie wpłacać wszystkiego na konto z tego względu, że jestem pogodzona z ewentualnym opóźnieniem w spłacie rat [co nie jest jeszcze przesądzone], ale nigdy nie pogodzę się z głodem, więc cóż. Innego wyboru na ten moment nie ma. Może panikuję nazbyt i wszystko się z czasem będzie układać, ale wolę się zabezpieczyć na ewentualne niespodzianki. Nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, że spłacę gotówką terminowo ratę, a lodówka będzie pusta, a ja zostanę bez środków do życia. Bank bez mojej raty sobie poradzi, ja bez kasy nie. Mało to roztropne patrząc przyszłościowo, ale mam silną wolę przetrwania, więc taką decyzję musiałam podjąć.

Nie jest mi ostatnio łatwo, ale się nie poddaję i to jest najważniejsze. Minął mi tydzień całkowitej czystości od wszelkich moich demonów i jestem z siebie bardzo dumna. Staram się, aby wspomnienia porażek w ostatnim czasie tego nie przysłoniły, bo nie mogę się skupiać tylko na tym, co jest złe, bo dostanę na łeb jeszcze bardziej, a pani doktor już nie wyrabia z wypisywaniem mi leków. Nie mówiąc już o moim żołądku.

Dzisiaj wychodząc z domu z psem na spacer na klatce schodowej zobaczyłam takie ciekawe zjawisko, które postanowiłam uwiecznić i się z Wami podzielić

20230120_011146.jpg
Źródło: fotografia własna

Ktoś chyba miał ciężkie zakupy i postanowił sobie ułatwić życie.

Tym optymistycznym akcentem kończę na dziś i idę spać, bo jutro długi dzień pracy.

Branoc!


Instagram

Dziennik #16/2023 - ciekawe znalezisko | Ecency