Źródło: Pixabay
Nie wyspałam się, znów. Długo nie mogłam zasnąć dlatego jak o 4:30 zadzwonił mi budzik to przeżywałam lekki dramat. Na spacerze to pies mnie prowadził, a nie ja jego, bo miałam problem, żeby mieć otwarte oczy. Przed pracą chyba pierwszy raz w życiu sama sprawdziłam olej w aucie i wydaje mi się, że jest na dobrym poziomie dlatego z niechęcią wsiadłam i pojechałam do pracy.
W pracy było trudno. Okazało się, że popełniłam błąd, który mógł odbić się niekorzystnie na wizerunku firmy. Tylko nasze szczęście sprawiło, że nie dotarło to do klienta, ponieważ w ostatniej chwili wycofał się z zamówienia. Po prostu zaufałam pracownikowi, nie skontrolowałam jego pracy i nie wiedziałam, że tak naprawdę zrobił mnie w chuja i tej pracy nie wykonał. Mam cenną nauczkę na przyszłość. Jutro będę to naprawiać, bo dzisiaj nie było na to przestrzeni. Na przerwie siedziałam sobie w kuchni i popijałam kawkę i wpadło dwóch kolegów. Jeden z nich polewał sobie burgera obficie sosem i zapytał czy chcę go spróbować [sosu, nie burgera]. Grzecznie mu podziękowałam, ale zachęcał, że jest słodki i wędzony no to się skusiłam. Nałożył mi trochę na łyżeczkę spróbowałam i umarłam. Czegoś tak ostrego nigdy w życiu nie jadłam. Czułam się jakby mi ktoś buzie żyletkami ciął. Żeby było jeszcze zabawniej to co było moim pierwszym odruchem? Napicie się. A co miałam pod ręką? Gorącą kawę. No kurwa lawa. Straszne to było uczucie i przysięgam, że na koledze jeszcze się zemszczę. Nie mam zielonego pojęcia po co ludzie jedzą tak ostre potrawy. Przecież to tylko ból, nic przyjemnego. O co chodzi?
Po pracy wróciłam do domu zajechana kosmicznie. Nie zrobiłam nic poza spacerem z psem i prysznicem. Po prostu siedziałam przed komputerem i nawet nie wiem na czym uciekł mi czas. Marzyłam o tym, żeby się położyć chociaż na krótką drzemkę, ale postanowiłam się powstrzymać, żeby lepiej spać w nocy. Mam nadzieję, że to faktycznie zaprocentuje.
O 20 poszłam z psem na spacer i porozmawiałam przez telefon z koleżanką z AA. Jak zwykle fajna rozmowa o trzeźwieniu. Mimo tego, że jest ode mnie starsza to bardzo ją lubię i mamy dobry kontakt. Jeszcze sprzedała mi newsa, że koledze też z AA udało się przerwać ciąg picia i wrócił do żywych. To bardzo dobra wiadomość, bo martwiłam się o niego. Bez wspólnoty i ciężkiej pracy nie ma trzeźwienia. No nie da się po prostu.
Jest dopiero kilka minut po 21, ale ja idę już spać. Ledwo widzę na oczy. Na mailu cisza na razie, zero kontaktu ze strony szantażysty, więc może uda się przespać spokojnie w końcu noc? Zobaczymy.
Do jutra.