Hello and welcome! :)
I’ve been away from here for a while, particularly when it comes to the Digital Diaries series. Today’s topic is a bit broader, as I’d like to talk about:
- re-prioritising
- feelings of guilt
- life decisions that we take for granted
For me, September is like a second January. Everything changes and life slowly settles into a new routine. This year in particular, I’ve really noticed it, as I spent over a month in total on various holidays, which meant that over the course of three months I was either here or away, and my routine practically didn’t exist. It was the same with my phone – one minute I’d be uninstalling apps, the next I’d be giving myself more time to scroll. I’d fall down the so-called ‘rabbit hole’ because sometimes I had nothing else to do.
When I finally had to get back to my daily routine, a lot had changed. I thought it was time to start devoting time to things that are important and add something to my life. Scrolling is certainly not one of those things. Last year, I was under a lot of stress for various reasons and I could see that it wasn’t doing me any good in the long run. At the same time, my screen time increased whenever I was feeling low.
So this year, I’ve decided:
- no social media on my phone as a matter of course
- I only switch on my work phone for a specific purpose, when I need to do something for work
- if I post something on social media, I don’t log in constantly to check, for example, who’s viewed it or who’s liked it
Guilt
“I’ve got so much to do, so many goals to achieve, and I’m wasting time.”
That’s a standard phrase I often repeat in my head, and I don’t think I’m the only one. Guilt, because you’re watching yet another 20-minute video instead of doing something that brings you closer to your goal. Guilt because, instead of doing something constructive, you’re lying on the sofa for half the day. Guilt because, once again, you’re taking the easy way out instead of doing something more challenging but productive.
The truth is that everyone needs rest and the ability to balance work with time for themselves. If you don’t give yourself space to rest and every spare moment is filled with feelings of guilt, you won’t be able to relax. For me, using social media isn’t restful, because it overstimulates me and I’m unable to gather my thoughts afterwards. It takes me a long time to get back to that calm state where I’m not chasing one idea after another, one self-reproach after another.
What should I do?
The main problem lies in my priorities and a lack of a plan. Recently, I sat down and wrote down everything I’d like to achieve this year. I came up with some fairly realistic goals, so naturally the next step was to write down what I need to do to get closer to achieving them. Then I briefly jotted down what I should focus on this month. Will it work out? I hope so.
Searching for a new path
We often take certain things in our lives for granted – our jobs, our social circles, where we live. We paint a perfect picture in our minds of what life will be like in six months, a year, or a few years’ time… but reality turns out to be completely different. I remember how I used to imagine my life a few years ago, and everything looks different now. That’s why I’ve recently found myself drawn to trying new things. I still don’t think social media is 100 per cent good – you have to know how to use it wisely – but I do think it offers far greater opportunities to ordinary people. For example, I managed to secure a wonderful collaboration on a project aimed at raising awareness of the impact of social media on people, and the Digital Diaries series helped me with that.
My goal? I want to be present, mindful, and listen to myself. Often we aren’t even aware of it, but if we look deep within ourselves, we’ll hear the answers to all the questions that trouble us – what I want to do, who I want to be, and so on. What’s important to me now is not taking everything in my life for granted – my friends, my job, my studies; although they influence me, they don’t define me, and I can make my own decisions. If you know what you expect and how you want to feel, it’s much easier to find your own path :)
+ BONUS – ScreenZen app review
Over the last few months, I’ve been testing the ScreenZen app, which allows you to block apps after a set amount of time has elapsed. You choose the apps, the usage time and the number of blocks per day. At first, I set the same limit for all apps, but I adjusted this after a while. For example, I can access Instagram three times a day for three minutes each, which adds up to nine minutes a day. It’s up to me whether I use it all at once or save some of that time for later.
A major advantage of this app is that, instead of launching the app immediately, a message appears, such as ‘Do you have a reason for opening this app?’, followed by a 5-second wait before you can actually open it. What’s more, it doesn’t always have to be the same – you can change the waiting time, or set something completely different. For example, before I open Instagram, I do a 12-second breathing exercise.
I think this app is brilliant; you just need to tailor it to yourself and your needs. Thanks to ScreenZen, I’ve realised that I don’t actually need to open a particular app at all – I was just doing it out of boredom. I’ll also add that, at the moment, the app is free.
I’ve got lots of changes ahead of me this year and next, but I’m feeling positive and will continue the Digital Diaries series not just on the blog, but in my everyday life too.
Stay tuned! ♥
Witam i zapraszam! :)
Przez jakiś czas mnie tu nie było, szczególnie jeśli chodzi o serię Digital Diaries. Dzisiaj trochę szerszy temat, bo chciałabym porozmawiać o:
- przeorganizowaniu priorytetów
- wyrzutach sumienia
- życiowych decyzjach, które bierzemy za "pewnik"
Wrzesień to dla mnie taki drugi styczeń. Wszystko się zmienia i życie wkracza powoli w nową rutynę. Szczególnie w tym roku jest to dla mnie mocno zauważalne, ponieważ byłam łącznie ponad miesiąc na różnych wakacjach, przez co w ciągu trzech miesięcy raz byłam na miejscu a raz nie i moja rutyna praktycznie nie istniała. Tak samo z telefonem - raz odinstalowywałam aplikacje, a raz dawałam sobie więcej czasu na scrollowanie. Wpadałam w tzw. "rabbit hole", bo czasem nie miałam nic innego do roboty.
Kiedy w końcu musiałam wrócić do swojej codziennej rutyny, wiele się zmieniło. Pomyślałam, że pora na to, aby zacząć poświęcać czas rzeczom, które są ważne i wnoszą coś do mojego życia. Scrollowanie z pewnością nie jest tą rzeczą. W tamtym roku odczuwałam dużo stresu z różnych powodów i widziałam, że nie działało to na mnie dobrze w dłuższej perspektywie. Jednocześnie mój czas przed ekranem zwiększał się kiedy odczuwałam złe emocje.
W tym roku postanowiłam sobie więc:
- brak mediów społecznościowych na moim telefonie na porządku dziennym
- telefon służbowy włączam tylko w konkretnym celu, kiedy potrzebuję zrobić coś do pracy
- jeśli wrzucę coś na social media nie wchodzę non stop i nie sprawdzam np. kto wyświetlił czy kto polubił
Wyrzuty sumienia
"Mam tyle do zrobienia, tyle celów do zrealizowania, a marnuję czas."
To standardowe zdanie, które często powtarzam w swojej głowie i myślę, że nie tylko ja. Wyrzuty sumienia, bo oglądasz kolejny 20-minutowy filmik zamiast robić coś, co przybliża cię do swojego celu. Wyrzuty sumienia, bo zamiast zrobić coś ze sobą leżysz przez pół dnia na kanapie. Wyrzuty sumienia, bo znowu idziesz na łatwiznę zamiast zrobić coś trudniejszego, ale produktywnego.
Prawda jest taka, że każdy potrzebuje odpoczynku i umiejętności zbalansowania pracy i czasu dla siebie. Jeśli nie dajesz sobie przestrzeni na odpoczynek i każda wolna chwila wypełniona jest wyrzutami sumienia - nie odpoczniesz. Dla mnie korzystanie z social mediów to nie odpoczynek, bo przebodźcowuje mnie to i nie jestem w stanie później zebrać myśli. Długo zajmuje mi wrócenie do takiego spokojnego stanu, w którym nie gonię pomysłu za pomysłem, wyrzutu za wyrzutem.
Co powinnam zrobić?
Główny problem tkwi w priorytetach i w braku planu. Ostatnio usiadłam i spisałam sobie wszystko, co w tym roku chciałabym osiągnąć. Wyszły mi dosyć realistyczne cele, więc naturalnie kolejnym krokiem było spisanie, co muszę zrobić, aby się do realizacji tych celów przybliżyć. Następnie pokrótce spisałam, na czym powinnam się skupić w tym miesiącu. Czy wyjdzie? Mam nadzieję.
Szukanie nowej drogi
Często bierzemy niektóre rzeczy za pewnik w naszym życiu - praca, znajomości, miejsce zamieszkania. Układamy sobie w głowie idealny obraz tego, co będzie za pół roku, rok, kilka lat... a rzeczywistość jest zupełnie inna. Przypominam sobie to, jak wyobrażałam sobie swoje życie kilka lat temu i wszystko wygląda inaczej. Dlatego ostatnio zaczęło ciągnąć mnie do próbowania nowych rzeczy. Nadal nie uważam, że social media są w 100% dobre - trzeba umieć z nich mądrze korzystać - ale myślę, że dają dużo większe możliwości zwykłym ludziom. Mi samej udało się np. znaleźć wspaniałą współpracę przy projekcie, który miał na celu zwiększenie świadomości wpływu social mediów na ludzi, a seria Digital Diaries mi w tym pomogła.
Cel? Chcę być obecna, uważna, i słuchać siebie. Często nawet o tym nie wiemy, ale jeśli wejrzymy w głąb siebie, usłyszymy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania - co chcę robić, kim chcę być, i tak dalej. Teraz ważne jest dla mnie nie branie wszystkiego, co jest w moim życiu za pewnik - moi znajomi, praca, studia, chociaż wpływają na mnie, to nie definiują mnie i mogę podejmować własne decyzje. Jeśli człowiek wie, czego oczekuje i jak chce się czuć, jest dużo łatwiej znaleźć swoją drogę :)
+ BONUS - Recenzja aplikacji ScreenZen
Przez ostatnie miesiące testowałam aplikację ScreenZen, dzięki której można zablokować aplikacje po upływie określonego czasu. Użytkownik wybiera aplikacje, czas użytkowania i ilość blokad w ciągu dnia. Ja na początku ustawiłam sobie identyczną ilość na wszystkie aplikacje, ale po czasie zmodyfikowałam to. Na przykład na Instagrama mogę wejść 3 razy dziennie po 3 minuty, czyli 9 minut w ciągu dnia. Ode mnie zależy, czy zrobię to za jednym razem, czy zostawię sobie ten czas na później.
Dużym atutem tej aplikacji jest to, że zamiast natychmiastowego uruchomienia danej aplikacji pojawia się komunikat, np. "Czy masz powód, dla którego wchodzisz na tą aplikację?" i 5 sekund czekania, aż faktycznie będzie można ją uruchomić. Dodatkowo, nie musi być to zawsze identyczne - można zmieniać czas oczekiwania, lub w ogóle ustawić sobie coś innego. Na przykład, przed wejściem na Instagrama mam 12-sekundowe ćwiczenie oddechowe.
Uważam, że ta aplikacja to super sprawa, tylko trzeba dopasować ją do siebie i swoich potrzeb. Dzięki ScreenZen łapałam się na tym, że wcale nie muszę wchodzić na daną aplikację - robiłam to z nudów. Dodam jeszcze, że na ten moment aplikacja jest darmowa.
Przede mną dużo zmian w tym, jak i przyszłym roku, ale jestem dobrej myśli i będę kontynuować serię Digital Diaries nie tylko na blogu, ale i w życiu.