Dzień zacząłem od wrzucenia na IG nowej rolki o przepowiedni, o której pisałem wczoraj. Poszła przyzwoicie. Po 12 godzinach ma 3600 wyświetleń. Przybyło 7 obserwujących. Ogólnie w ciągu ostatniego miesiąca zrobiłem aż 6 rolek. Tyle ile wcześniej przez pół roku (od listopada do maja).
Po wrzuceniu rolki czekała mnie jazda do Tarnowa. Jak co roku, żeby ogarnąć fundacyjną biurokrację. Przeszedłem się trochę po mieście. Większych zmian nie zanotowałem. Coś się zamknęło, coś się otworzyło. Ostatecznie wylądowałem w Tramwaju na kawie mrożonej.
Dyżur w KBK miał @wayward-dreams, więc nie musiałem się śpieszyć. Z powrotem planowałem być o 18.00. No ale kolej (jak zwykle) zagwarantowała przygody i pociągi były opóźnione. Skazany byłem na Regio i na Biskupiej wylądowałem dopiero o 19.00. Odebrałem paczki. Powyżej jedna z nich. 7 butelek z kwasem a paczka wielka, jakby w niej było ponad 20.
Meczu Hiszpania-Francja nie oglądałem. Wolałem grę na P w Szafie. Ostatnio dość często ludzie w nią grają. Trzeba opisać jakieś słowo używając tylko wyrazów na P.
Ogólnie minęła już połowa lipca. Nie czuję się z tym najlepiej, bo miałem sporo planów i tylko część z nich zrealizowałem (korzystając z faktu, że Aga jest na obozach konnych i każdego dnia mam kilka godzin więcej). Mam nadzieję, że z głową wolną od biurokracji będzie to nieco łatwiejsze...