Robienie wideo jest proste. Wystarczy miec kamerę albo smartfona i możesz kręcić. Czy rzeczywiście?
Na pewnym poziomie oczywiście. Trzeba dobrego pomysłu i najprostszy sprzęt, darmowy Windows Movie Maker i platformę do wyświetlania, choćby taki d.tube. W rzeczywistości jednak, nakręcenie przyzwoitej choćby 10 minutowej fabularnej historii z aktorami to sporo pracy. Nie mówię tu oczywiście o codziennych vlogach czy filmach z podróży, ale o nieco bardziej skomplikowanych produkcjach, krótkich fabularnych historyjek jak taka:
Zrobienie takiego filmu to naprawde sporo pracy. Rzeczy do zaplanowania, załatwienia czy przygotowania jest dużo. Potem samo kręcenie, które jak już wiecie, co chwile mnoży problemy... Złe światło, problemy ze sprzętem i lokacją, kiepska gra aktorów, wymuszająca wiele dubli. Cała postprodukcja, czyli montaż, efekty czy udźwiękowienie wydają się przy tym czystą, elegancką i przyjemną pracą. Od czego więc zacząć i jak z najmniejszym uszczerbkiem dla zdrowia i nerwów przez to przejść? O tym nieco dzisiaj…
Pierwszy element całego cyklu produkcyjnego nazywa się preprodukcją. Jest to zazwyczaj najdłuższy etap, trwający od kilku dni do, w niektórych skrajnych przypadkach, nawet kilku lat. Ponoć prace przygotowawcze do Władcy pierścieni trwały prawie 10 lat, chociaż jednocześnie przygotowano produkcję wszystkich części trylogii. Co zajmuje tyle czasu? Podstawą działania jest scenariusz, albo przynajmniej jego pierwsza zaakceptowana przez producenta wersja, od tego zależy jaki budżet jest potrzebny i jak dużą produkcję trzeba zaplanować.
Kasa, kasa, kasa
Pisząc producent mam na myśli model hollywoodzki, czyli ten, który daje kasę. Oczywiście, często za nim stoi ogromne studio filmowe, mało kogo stać bowiem na wyłożenie kilku milionów dolarów na produkcję, chociaż są tacy. To biznes i to ogromny, zatem traktuje się filmy jak inwestycje, które przede wszystkim mają się zwrócić.
Walory artystyczne będą zawsze odgrywały drugorzędną rolę i trzeba do tego przywyknąć. W kinematografii europejskiej jest nieco inaczej. Istnieje wiele instytucji czy fundacji, które wspierają filmowców i finansują, przynajmniej w części dobrze zapowiadające się produkcje. W tym przypadku, producent jest tą osobą, która stara się o środki i pilnuje czy są dobrze wydatkowane. Pilnuje również, aby budżet nie został przekroczony, bo to on będzie musiał wtedy postarać się o dodatkową kasę.
A jak jest w naszych internetowych produkcjach? Często scenarzysta, producent i reżyser to ta sama osoba, ale nie oszukujmy się, budżety naszych produkcji są o wiele wiele mniejsze, często zamykając się w drobnej kwocie kilkudziesięciu złotych. Jednak koszty, choćby prąd czy woda do picia zawsze będziemy mieli. Warto je zatem zaplanować i zapisać, choćby na kartce.
Gdy scenariusz jest gotowy i przekazany do realizacji, producent dobiera sobie ekipę do pracy: reżysera, scenografa, autora zdjęć, kompozytora, montażystę itp. Wspólnie z kierownikiem produkcji (executive producer) ustalają harmonogram pracy, koszty i ludzi potrzebnych do pomocy. W zależności od produkcji, przed planem zdjęciowym, trzeba wyszukać lokacje poszczególnych scen, przygotować storyboard, czyli trochę taki komiks, który ujęcie po ujęciu opowiada historię, wyszukać aktorów i przygotować ich do roli, zapiąć wszystko od strony prawnej, przygotować stroje i rekwizyty. To naprawde ogromna ilość pracy i każdy z departamentów ma co robić.
Pan reziser i pan kamerzysta
Kluczowymi osobami są oczywiście reżyser, którego wizję wszyscy realizują, ale także autor zdjęć, który jest odpowiedzialny za ostateczny wygląd filmu. Ważne, by zaznaczyć, że w dużych produkcjach autor zdjęć i operator kamery to zupełnie dwie różne osoby. Operator to bardzo dobrze wykwalifikowany rzemieślnik, świetny w równym prowadzeniu kamery i kadrowaniu - autor zdjęć kreuje cały magiczny świat - wymyśla w jaki sposób kamera się porusza, jak pada światło, w jakich tonacjach barwnych utrzymany jest film itp. Czasem, jak w przypadku naszego rodaka Sławomira Idziaka, który był autorem zdjęć do filmu Harry Potter i Zakon Feniksa, nie dotykają oni nawet kamery, przez cały czas na planie filmowym patrząc się wyłącznie w ekrany poglądowe. Często, szczególnie dzisiaj, ujęcia plenerowe są mieszane ze studyjnymi, kręconymi na green screenie. Wtedy autor zdjęć musi mieć zaplanowany wygląd ostatecznej sceny i wiedzieć jak z poszczególnych klocków, nagrań wideo, animacji 3D i efektów, potem tę scenę poskładać.
Rola rolnika
W czasie preprodukcji oczywiście odbywa się również praca z aktorami, szczególnie tymi obsadzonymi w głównych rolach. Nie tylko robią oni wraz z reżyserem próby aktorskie, na sucho odgrywając sceny, ale także dopracowują rolę. Potem, na planie filmowym, gdzie każda godzina kosztuje bardzo wiele, nie ma na to już czasu. Często aktorzy muszą wiele miesięcy przygotowywać się do postaci, którą odrywają. Jak Dustin Hoffman do roli autystycznego Raymonda Babbitta w filmie Rain man, za którą dostał Oscara i wiele innych nagród. Jeżeli jest to postać historyczna muszą dobrze ją poznać, przybrać te same charakterystyczne cechy i zachowanie. W innych przypadkach muszą wiele dowiedzieć się o czasach, w których dzieje się akcja i zwyczajach. Jeśli aktor ma zagrać małorolnego chłopa, musi wiedzieć jak dobrze trzymać grabie, albo jak prowadzić wołu z pługiem. Stąd często do filmów zatrudniani są eksperci i konsultanci, by wszystko wyglądało jak najbardziej autentycznie.
Rain man, reż. Barry Levinson
Ręczny ścieg
Z pomocy konsultantów korzysta również dział kostiumów i scenografii. Nie ważne czy kręcimy średniowieczny epos czy film o locie na Marsa - sceny, narzędzia i ubrania muszą dla widza wyglądać prawdziwie. Co się z tym wiąże? Choćby to, że do filmów historycznych ubrania są szyte ręcznie, a ściegi są nierówne - wtedy przecież nie wynaleziono maszyn do szycia. Czy to ważne? Oczywiście, na ogromnym kinowym ekranie takie subtelności widać gołym okiem i każdy, kto trochę interesuje się historią będzie w tym widział fałsz.
Amadeusz, reż. Milos Forman
Scenograf z reżyserem wymyślają również nieistniejące światy. W filmie 2001: Odyseja kosmiczna była potrzeba zaprojektowania statku kosmicznego z przyszłości. O dziwo, po ponad 50 latach od premiery, scenografia w tym filmie broni się znakomicie.
2001: Odyseja kosmiczna, reż. Stanley Kubrick
Po wielu tygodniach pracy, gdy już niemalże wszystko jest gotowe, można ustalić plan zdjęciowy, a w zasadzie plany. Rzadko bowiem zdarza się, że cała historia filmu odbywa się w tym samym miejscu, choć są znakomite przykłady, jak choćby Ostatni dzień lata Tadeusza Konwickiego. Ten znakomity film powstał w kilka dni, chociaż nie możemy tu mówić o superprodukcji.
Zgrywane są terminy aktorów (grają przecież w innych produkcjach czy w teatrze), ekipy oświetleniowej i technicznej. Wszyscy spotykają się często po raz pierwszy razem i wtedy zaczyna się zabawa… Czemu zabawa? Bo często planem zdjęciowym rządzi Prawo Murphiego, ale dobrze wykonana preprodukcja bierze również i to pod uwagę, zapewniając sobie odpowiednie wsparcie i zapasowy sprzęt…
Ale o samym planie następnym opowiem następnym razem. Na koniec pytanie: po co te klapsy, oprócz przyjemności oczywiście, wiecie? ;)
Zdjęcia z produkcji filmowych i klipy wideo tylko dla celów poznawczych.