Mam już dość! Dość zjadania poświątecznych resztek. Co roku nie mogę zrozumieć po co robię tyle jedzenia na święta. Wychodzę z założenia, że największą klapą byłoby gdyby jedzenia zabrakło, zwłaszcza wtedy gdy są goście. Nigdy nie zabrakło. Zawsze zostaje.
Dzisiaj więc, po świątecznym przesycie, na śniadanie mam bananowe mleko!
Lekkie, pożywne śniadanko. A do tego nawadniające.
Robię je tak. Obieram dojrzałe banany i odcinam ich końcówki, bo nie wiadomo co w nich siedzi. Dojrzałe banany to te z brązowymi kropkami i plamkami. Takie są najsłodsze i najzdrowsze. Wkładam do blendera, nalewam wody i blenduję, aż zrobi się z nich białe mleko z grubą warstwą piany. Można też dodać wanilię, cynamon lub kakao. Ja najbardziej lubię bez dodatków.
Mleko jest słodkie i aksamitne :) Jest pyszne!
Miłego dnia!