Dzień rozpoczął się mglistym horrorem rodem z Psa Baskerville'ów, w którym to samo powietrze stanowi zagrożenie. Mgła i smog dzisiaj rano dały się we znaki, ale w ciągu dnia rozjasniło się, by potem zacząć ordynarnie lać. Leje do teraz i by do rana się wypadało.
Jestem niejako skazany na autobus, ale czy nie mogli ich zrobić w takich rozmiarach, żeby ludzie mogli sobie w nich usiąść? Oprócz tego, jak na złość, temperatura w pojeździe była niczym latem i pomimo zdjęcia kurtki i tak się spociłem jak ś.... A to dopiero gdzieś 9 rano, gdzie tam cały dzień? Mam tylko nadzieję, że współpracownicy nie wyczuwali mnie,a przynajmniej zanim mnie zobaczyli xD
Na poprawę humoru pozostało mi zrobić prosciutto e melone jako małą kolację i tak minął ten dzień.