Ostatnio zastanawiałem się nad sensem Mojego życia. Jak mogliście o zauważyć na moich poprzednich postach, jestem ateistą.
Lecz zanim zaczniemy, trzeba wytłumaczyć, czym jest ateizm, bo często jest on źle postrzegany. Jedna ważna różnica. Ateizm, to nie jest racjonalizm. Ateizm to niewiara w żadne bóstwo, czy inne nadprzyrodzone istoty, moce i tym podobne.
Jaki sens życia ma ateista ?
Wiadome jest że teista, jakikolwiek ma swój sens życia, czy jest to bycie dobrym, w wierze mówiącej o tym że jak się nie będzie dobrym to sie pójdzie do piekła, czy zmieni się w "złą" istotę. Ma to swój cel, czyli pójście do nieba czy reinkarnacja w "dobrą" istotę . Patrząc z tej perspektywy, ateista nie ma sensu życia, i powinien nic z nim nie robić i tylko się smucić, bądź zabić, w myśl tego, że jeśli nie ma sensu robienie czegoś to tego nie róbmy. Ale według mnie takie podejście jest błędne. Ja jako ateista cieszę się z tego że moje życie nie ma sensu, bo postrzegam świat z goła inaczej niż większość. Moje życie ma sens, jak każdego człowieka. Każdy ma swój cel. Moim jest pozostawienie czegoś, dzięki czemu będę wiedział że zrobiłem coś dobrego dla świata, i dla ludzi. Mówiąc prościej, mam podejście dobrego człowieka, i uważam że każdy powinien takie miec, gdyż takie podejście nie zabuża życia ani teistów, ani ateistów.
Podzielcie się swoją opinią w komentarzach, i mam do was małą prośbę ateiści, opowiedzcie o waszym sensie życia.